
W sobotni wieczór na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie odbyła się siódma odsłona rywalizacji o tytuł najlepszego żużlowca globu. Faworyt polskich kibiców - Bartosz Zmarzlik awansował do wielkiego finału i zakończył zawody na miejscu najbardziej nielubianym przez wszystkich sportowców - czwartym.
- Niepotrzebnie zaryzykowałem ze zmianami, ale jakbym nie zaryzykował to nie miałbym nauczki, a tak wiem, że takiego czegoś nie powinniśmy robić, bo w miarę dobrze w pierwszej odsłonie wyszedłem ze startu, a później jeszcze bardziej osłabiliśmy motocykl i niepotrzebnie - powiedział tuż po zakończeniu zawodów Bartosz Zmarzlik.
W wielkim finale junior Stali nie zadowolił się trzecią pozycją, zaryzykował, zaczął atakować rywali jadących z przodu, a to kosztowało go utratę miejsca na podium, bo reprezentanta “biało - czerwonych” wyprzedził Chris Holder - Było, jak było. Musimy cieszyć się z tego, że udało awansować się do finału, a myślę, że przy takiej stawce to naprawdę nie jest zły wynik.
Podczas gorzowskiej rundy SGP Polaków dopingowało 17 tysięcy kibiców. Jak zapewnia 21- latek taki doping bardzo pomaga - Dziękuję bardzo za tak liczne grono kibiców, które mi pomagało. Wielkie ukłony w ich stronę, bo naprawdę mi to pomagało i odczuwałem ich doping. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony i podziękować im za to, ale wystarczyło to na czwarte miejsce. Dziękuję bardzo - mówił Polak.
Lider gorzowskiej drużyny zdobył w MIB Nordic Gorzów FIM Speedway Grand Prix of Poland 14 punktów i awansował w klasyfikacji generalnej na piąte miejsce - Myślę, że te 14 punktów nie jest złym wynikiem. Uzbierałem parę punkcików i dorzuciłem do ogólnej punktacji, jestem w tej wymarzonej pierwszej ósemce. Będziemy walczyć dalej - zakończył “F16”.
Źródło: inf. własna

