Piotr Protasiewicz nie zakończył jeszcze sezonu. W piątek startował w 66. Memoriale Alfreda Smoczyka w Lesznie, a w najbliższą niedzielę (9.10.) wystartuje w szeregach biało-czerwonych w meczu Polska vs Reszta Świata, który odbędzie się w Zielonej Górze. Będzie to czwarty mecz towarzyski reprezentacji Polski.
Pierwsze miejsce w 66. Memoriale Alfreda Smoczyka trafiło dziś w Pana ręce, a walczyć o nie dzisiaj nie było łatwo.
Stawałem już na podium podczas wcześniejszych odsłon Memoriału Alfreda Smoczyka, jednak dopiero w tym roku udało mi się stanąć na najwyższym jego stopniu. Niestety w średniej atmosferze, jednak i tak bardzo się cieszę.
Czy warunki torowe naprawdę był aż tak trudne? Wydawać się mogło, że sytuacja się poprawiała.
Turniej nadawał się do przerwania po siódmym wyścigu, a nawet już wtedy, gdy został on przerwany po upadku (Bartosza Smektały - dop.red.). Chcieliśmy jednak zrobić wszystko, aby te trzy serie odjechać. Możliwa była tylko jazda gęsiego i bardzo się pilnowaliśmy, aby nie popełnić fatalnego w skutkach błędu. Zarzuca nam się, że nie chcemy jechać, a tor był naprawdę niebezpieczny. Większość zawodników uznała tak samo więc nie chcieliśmy ryzykować.
Ma Pan zaplanowane jeszcze jakieś starty w tym roku?
Za tydzień w niedzielę (9.10 dop.red.) wystartuję jeszcze w Zielonej Górze w meczu Polska vs Reszta Świata i na tym zakończę swój sezon.
Mecz w Zielonej Górze będzie pewnego rodzaju rewanżem za mecz na Stadionie Narodowym, który również był rozgrywany przeciwko drużynie Reszty Świata.
Rewanż nie tylko za ten mecz w Warszawie, ale również za spotkania Polska vs Dania i Polska vs Rosja, w których rywalizacja zakończyła się remisem. Jechałem w obu tych meczach i w końcu chcielibyśmy zwyciężyć. Chociaż na koniec sezonu, bo raz przegraliśmy i dwa razy zremisowaliśmy. Zobaczymy jak to się ułoży. Wierzę, że będzie fajna pogoda i dobre ściganie.
źródło. inf. własna

