
Przemysław Pawlicki razem ze Stalą Gorzów sięgnął po złoto drużynowych mistrzostw Polski w sezonie 2016.
W rewanżowym meczu finałowym PGE Ekstraligi rozegranym na “Jancarzu” kapitan “żółto - niebieskich” zdobył 3 punkty i jak sam mówił po meczu miał duże problemy ze znalezieniem optymalnych ustawień - Atmosfera na stadionie była świetna. Nie było nam łatwo od samego początku. Każdy z nas gdzieś tam delikatnie pogubił się i szukaliśmy tych optymalnych ustawień. Ja nie do końca z nimi trafiłem, pouciekały mi punkty. Myślałem, że idę w dobrą stronę, a jednak szedłem w tę złą. Całe szczęście cała drużyna pojechała bardzo dobrze, cały sezon uzupełnialiśmy się. To jest sport drużynowy - dzisiaj ja nie pojechałem na wysokim poziomie, ale reszta chłopaków pojechała na wysokim poziomie. Ja w innych meczach jeździłem dobrze, więc cała drużyna naprawdę dała z siebie wszystko przez cały sezon. Chciałbym podziękować mojemu bratu, który dzisiaj towarzyszył mi w parkingu. Przyleciał specjalnie z Grand Prix ze mną, bo ja byłem z nim wczoraj (24.09. - dop. red.). Dziękuję mu bardzo za obecność, bo było to dla mnie naprawdę bardzo ważne, że był ze mną i wspierał mnie - powiedział po finale Przemysław Pawlicki.
Jak przystało na wielki finał najlepszej żużlowej ligi świata mecz był bardzo zacięty i emocjonujący do samego końca. Toruńskie “Anioły” mocno kontratakowały Stalowców - Myślę, że tak. Szkoda tylko tych niektórych nierówności na torze, gdzie nie było tej normalnej walki, gdzie zawsze w Gorzowie jest. Cały czas pokazywaliśmy tutaj świetne akcje i po zewnętrznej i z przycinkami do krawężnika. Dzisiaj nawet liderzy drużyny mieli wielki problem z ustawieniami i każdy z nas szukał. W odpowiednim momencie doszliśmy do ładu i wszystko zaczęło grać.
Jakie plany na przyszłość ma straszy z braci Pawlickich? Czy widzi siebie w Stali Gorzów w następnym sezonie? - Jestem jeszcze zawodnikiem Stali Gorzów, kontrakt obowiązuje do końca listopada. Jestem otwarty na wszelkie rozmowy, bo spędziłem tutaj naprawdę fajny sezon. Miałem zaszczyt być kapitanem tak świetnej drużyny. Na początku bałem się tej funkcji, bo byłem tutaj pierwszy rok i na pewno jest to większa odpowiedzialność na barkach. Jestem młodym chłopakiem i myślałem, że nie do końca sprawuje się w tej roli, ale z tego co chłopacy wypowiadali się, to bardzo dobrze im się ze mną rozmawia, dobrze przekazuję im różne sugestie, więc cieszę się bardzo z tego, że mogłem współpracować z takimi chłopakami w tym roku i dziękuję za kolejny świetny rok ze złotym medalem - zakończył zawodnik Stali.
Źródło: inf. własna

