
Betard Sparta Wrocław została drużynowym vice mistrzem Polski na żużlu, po tym jak na Stadionie Olimpijskim zremisowała z FOGO Unią Leszno. Po tych zawodach rozmawialiśmy z trenerem miejscowej drużyny - Rafałem Dobruckim.
Gospodarze niedzielnego finału w pewnym momencie prowadzili już z FOGO Unią Leszno dziesięcioma punktami i wydawać się mogło, że powoli witają się z gąską. Byli naprawdę w gazie i mało kto spodziewał się, że Byki zdołają jeszcze odpowiedzieć. Jak na tą sytuacje zapatruje się szkoleniowiec Betardu Sparty. - Witać z gąską to można się na trzecim okrążeniu piętnastego wyścigu jeśli wszystko dobrze idzie. Trzeba być cały czas czujnym i kontrolować sytuację.
Nie da się nie zgodzić z Rafałem Dobruckim, którego drużyna wyraźnie przespała końcówkę zawodów, szczególnie wyścigi nominowane, które przegrała 2-10. W czym tkwił problem gospodarzy, albo co sprawiło, że przyjezdni mieli tak znakomity finisz? - Rzeczywiście Unia miała piorunującą końcówkę i cóż okazali się dzisiaj lepsi, tyle.
Przed tymi zawodami we Wrocławiu padało od kilku dni, dlatego zdecydowano się rozłożyć i przetestować w końcu plandekę od Ole Olsena. Dzięki niej zawody faktycznie doszły do skutku, lecz gospodarze nie mieli możliwości pracy nad torem. Jak wyglądały kulisy tego przedsięwzięcia? - Mieliśmy taki generalny test tej plandeki, którą zdjęliśmy na około 6-7 godzin przed zawodami. Wczoraj padało niemiłosiernie przez cały dzień. Sami nie wiedzieliśmy jak ten tor się będzie zachowywał, co zastaniemy po jego odkryciu. Chociaż można powiedzieć, że gdyby nie ta plandeka to pewnie zawody by się dzisiaj nie odbyły.
Słabszą dyspozycję miał ostatnimi czasy Andrzej Lebiediew. Nie błysnął również w pierwszym meczu finałowym w Lesznie, ani ostatecznie w rewanżu we Wrocławiu. Kibice zastanawiają się czy brana była pod uwagę zmiana Łotysza na doświadczonego Tomasz Jędrzejaka? Trener Rafał Dobrucki wyjaśnił nam, dlaczego podjął taką a nie inną decyzję. - Temat Tomka Jędrzejak był bardzo poważnie brany pod uwagę, jednak to jest finał play off. Tutaj brak objeżdżenia u Tomka mógł dzisiaj wyjść. Cóż teraz możemy sobie gdybać czy byłoby tak czy inaczej, ale jest jak jest.
Wielu sympatyków czarnego sportu z Wrocławia gdybało przed meczem, jak i w jego trakcie, że byłoby zupełnie inaczej gdyby w pierwszym meczu mógł wystartować Maks Drabik. Jak się okazuje taka opcja również wchodziła w grę, lecz sztab szkoleniowy nie chciał ryzykować zdrowia zawodnika. - Mogłoby być inaczej, ale ryzyko było zbyt duże, żeby Maks pojechał. Mogłaby być sytuacja taka, że nie mielibyśmy go ani tam ani tutaj.
źródło: inf. własna

