
Betard Spart Wrocław tylko w jednym meczu finałowym mogła skorzystać z Maksyma Drabika. Młodzieżowiec leczył kontuzje, po której wydaje się nie ma już śladu, gdyż na torze zaprezentował się doskonale i był liderem swojego zespołu.
Maksym był zachwycony otoczką tych zawodów i cieszy się bardzo, że mógł być częścią tego finału. Podkreśla, że przygotowywali się wraz z drużyną na wszelakie warunki, gdyż pogoda nie rozpieszczała ich przed tym finałem. - Myślę, że ten mecz był naprawdę godny finału. Ściganie było i ten ferwor walki. Dlatego emocje sięgały w pewnych momentach zenitu. Bardzo ciężkie zawody dla nas. Przygotowywaliśmy się pod kątem każdych warunków, bo jak wiadomo padało kilka dni z rzędu przed tym niedzielnym meczem.
Był to doskonały sezon w wykonaniu Betardu Sparty Wrocław. Podopieczni Rafała Dobruckiego wygrywali mecz za meczem i przez pewien czas byli liderami w PGE Ekstralidze. Taka dyspozycja dawała nadzieje, na zdobycie w tym roku złotego medalu. Niestety żużlowcy w tym roku będą musieli zadowolić się srebrem. Dla Maksyma jednak to również jest powód do świętowania. - Bardzo, bardzo owocnie pracowaliśmy cały sezon na ten finał, więc myślę, że ze smutnym uśmiechem witamy ten srebrny medal, gdzieś jest to dla nas nagrodą i przed sezonem myślę, że w ciemno wzięlibyśmy ten srebrny medal. Cóż zostało nam gdzieś małe świętowanie po tym dzisiejszym meczu. Bardzo się cieszymy z klubem i całą drużyną.
Młodzieżowiec Betardu Sparty Wrocław nabawił się kontuzji podczas II rundy IMŚJ w Gustrow. Dlatego też nie mógł pomóc swojej drużynie w pierwszym spotkaniu w Lesznie. Dla Maksyma był to bardzo trudny okres, gdyż bardzo zależało mu na powrocie na tor, by pomóc kolegom w walce o złoto. - Jeśli chodzi o mój powrót do zdrowia to było tylko, a może aż 10 dni na odzyskanie tej pełnej sprawności. Przeszedłem naprawdę ciężki okres w te kilka dni i przeszedłem operację. Bardzo dziękuje, te osoby zapewne wiedzą o kim mówię, które były ze mną i umiliły mi ten czas jak tylko mogły przez te 10 dni gdy wracałem do zdrowia. To jest naprawdę ciężki czas dla zawodnika. Super, naprawdę cieszę się, że wróciłem bo to było dla mnie priorytetem i bardzo ważną rzeczą. Na torze czułem się całkiem okej, więc myślę, że najgorzej to nie wyglądało.
Maksym Drabik pozostaje cały czas w walce o Indywidualne Mistrzostwo Świata Juniorów. Pomimo upadku w półfinale w Gustrow i kontuzji dalej znajduje się na pierwszym miejscu klasyfikacji generalnej. Lecz tylko punkt traci do niego Bartosz Smektała. Dla juniora Betardu Sparty najważniejsze jednak aby te zawody odjechać cało i zdrowo, a potem ma w głowie już inne plany. - Cóż ostatnie zawody w Pardubicach przede mną. Mam nadzieje, że oby cało, zdrowo i bezpiecznie, a później planuje jakieś małe wakacje, ale to później będę się martwił.
źródło: informacja własna

