A. Miedziński: Nie będę wypowiadał pustych słów

2015 miedzinski a1czestochowa noweTransfer Adriana Miedzińskiego do Częstochowy to jedna z najgłośniejszych przeprowadzek tegorocznego okienka, a na pewno najbardziej kontrowersyjna. Sam zawodnik odcina się jednak od wspomnianych kontrowersji i skupia się wyłącznie na rehabilitacji, a następnie na przygotowaniach do sezonu.

 

Dla żużlowca decyzja o zmianie klubu była bardzo trudno. W końcu reprezentował barwy swojego macierzystego klubu od samego początku swojej kariery. Po 16 latach startów w Toruniu, zdecydował się na zmianę otoczenia, gdyż jak sam uważa jego kariera nieco stanęła w miejscu i potrzebuje on nowych bodźców, nowych wyzwań na kolejne lata startów. - To była najtrudniejsza decyzja w mojej karierze, od 12. roku życia byłem związany z Toruniem i tym klubem. Były wcześniej propozycje, niektóre lepsze finansowo od toruńskich. Sam Jacek Frątczak już zdradził, że kiedyś m.in. z Falubazu. Zawsze zwyciężał jednak sentyment. Ostatni sezon był bardzo trudny: upadki, kontuzja, porażki drużyny, walka do końca o utrzymanie. W pewnym momencie pojawiły się myśli, że trzeba poszukać czegoś nowego. Może jest za duża presja, za bardzo się chce, trudno to jednoznacznie ocenić. Teraz będę miał szansę sprawdzić nowe rozwiązanie, a zwykle takie zmiany wpływają dobrze na sportowców.

Przenosiny do Częstochowy to jednak bardzo kontrowersyjny ruch. Delikatnie mówiąc fani obu zespołów nie przepadają zbytnio za sobą. Kibice pod Jasną Górą nie kryją niezadowolenia z transferu Adriana Miedzińskiego do Częstochowy. Jak sam zawodnik zapatruje się na tę sytuację? - Myślę, że w stosunku do Torunia większość kibiców nie pała wielką sympatią. Nie będę wypowiadał pustych słów, postaram się zadowolić ich swoją jazdą. Wierzę, że także w Toruniu będę miał wciąż wielu kibiców.

Czy skoro tak napiętych stosunków na linii Częstochowa-Toruń, żużlowiec nie zastanawiał się nad innym kierunkiem przenosin? Okazuje się, że od początku był skupiony na rozmowach z Włókniarzem Vitroszlifem CrossFit Częstochowa, gdyż wiele obiecuje sobie po transferze właśnie pod Jasną Górę. - Były inne możliwości, ale nie rozważałem ich poważnie. Moim celem nie było bieganie od klubu do klubu i podbijanie stawki. Chciałem znaleźć zespół, w którym będę się dobrze czuł i który stawia sobie ambitne cele. W Częstochowie jest fajna atmosfera, wszystko dobrze jest zorganizowane. Chcę być solidnym punktem drużyny, wyeliminować błędy. Przygotowuję się fizycznie, ale także mentalnie. Czuje nową mobilizację. To chyba normalne dla każdego sportowca przy zmianie środowiska.

Adrian Miedziński od zawsze był związany z Toruniem i miejscowym klubem. W przyszłym sezonie po raz pierwszy w życiu stanie pod taśmą przeciwko swojej macierzystej drużynie. Zawodnik już teraz myśli o tych spotkaniach i zapewnia, że chce podejść do nich w pełni profesjonalnie. - Muszę przyznać, że ten mecz już pojawia mi się gdzieś w głowie. Bez wątpienia będą to dla mnie dwa najtrudniejsze spotkania w sezonie. Get Well będzie miał bardzo dobrą drużynę. My chcemy awansować do play off i to nie będą łatwe mecze. Czekam na terminarz i od razu sprawdzę te dwie daty, bo chciałbym poprosić psychologa Marka Graczyka, aby mi wtedy towarzyszył.

Włókniarz Toruń 02.06.17r. 83źródło: pomorska.pl

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!