PGE Ekstraliga: Cash Broker Stal Gorzów – Grupa Azoty Unia Tarnów (komentarze)

konfa gorzow29042018 2

W IV kolejce PGE Ekstraligi osłabiona Cash Broker Stal Gorzów pewnie pokonała Grupę Azoty Unię Tarnów 53:37. Oto co po zawodach powiedzieli przedstawiciele obu zespołów:

 

Paweł Baran (trener Grupy Azoty Unii Tarnów): „W mediach dużo mówiło o tym, że Stal jest osłabiona. Tak naprawdę w ogóle o tym nie myśleliśmy. Zawsze patrzę na moją drużynę, ponieważ wiem jakie mamy problemy. Przyjechaliśmy tutaj powalczyć. Zaczęło się pechowo, bo upadek zanotował Jakub Jamróg. Wygrywaliśmy starty, ale odchodziliśmy zbyt daleko od krawężnika, albo jak po starcie było 3:3, to już na wyjściu z łuku gospodarze prowadzili 5:1. Moi zawodnicy po prostu popełniali zbyt dużo błędów. Gdy gospodarze uzyskali sporą przewagę punktową, to broniliśmy się rezerwami taktycznymi. Gorzów to ciężki teren. Tym bardziej, że jak przyjeżdżamy z tarnowskiego toru, to zawsze jest tutaj problem. Różnica jest nie tylko w nawierzchni, ale też w geometrii toru. Ten tor był dzisiaj przyczepny i trzymał znacznie mocniej niż nasz tarnowski. Gorzowianie skutecznie wykorzystywali swoje szanse.”

Kenneth Bjerre (Grupa Azoty Unia Tarnów): „To był ciężki mecz. Mój występ nie był zbyt udany. Dobrze wychodziłem spod taśmy, ale nie miałem prędkości na dystansie. Niestety wygrałem tylko jeden wyścig. Nie składamy broni i będziemy walczyć o bonus na własnym torze.”

Stanisław Chomski (trener Cash Broker Stali Gorzów): „Chciałbym pogratulować postawy zawodnikom i trenerowi z Tarnowa. Stawiali bardzo duży opór i wysoko postawili poprzeczkę. Spodziewałem się, że tak to może wyglądać. Nasz skład oparty był na trzech liderach. Kasprzak, Woźniak i Zmarzlik bardzo dobrze wywiązali się z tej roli. Z przebiegu meczu to tak łatwo nie wyglądało. Dopiero czwarta seria zadecydowała, że dwa punkty zostają w Gorzowie. Często po wygranych startach goście popełniali błędy, które wykorzystywaliśmy. Cieszę się, że do składu wrócił Hubert Czerniawski, który uzyskał zgodę na starty po konsultacjach lekarskich i zdjęciach rentgenowskich. Trudno było jednak wymagać od niego większej zdobyczy punktowej. Kilka tygodni przerwy i jeden trening to trochę mało. Zdobył dwa punkty, ale uważam, że są to bardzo ważne „oczka”, ponieważ zostały zdobyte w ważnej fazie meczu, gdy wynik oscylował w granicach sześciu punktów. Bardzo cieszę się z dobrej postawy Szymona Woźniaka. Po upadku potrafił odnieść zwycięstwo w ostatnim wyścigu. Szkoda tylko, że w tym biegu doszło do kolizji Zmarzlika i Pedersena. Spotkały się dwa charaktery, które nie lubią przegrywać. Oby Nickiemu nic się nie stało. Zawodnik ten wrócił po ciężkiej kontuzji, ale jest bardzo skuteczny. Jeździł dzisiaj znakomicie i widowiskowo.”

Szymon Woźniak (Cash Broker Stal Gorzów): „Mam za sobą ciężki tydzień. Wczoraj wróciłem z Bałakowa. Podróż trwała pół nocy i cały dzień. Cieszę się, że pomimo tego, iż nie mogłem wziąć udziału w treningach, czego nie lubię robić, trener pozwolił mi pojechać na próbie toru, która wypełniła tę lukę. Mieliśmy długą przerwę od ostatniego meczu na własnym torze. Pogoda też się mocno zmieniła. Jestem zadowolony z wyniku drużyny. Jedziemy bez Martina Vaculika, ale pokazaliśmy charakter. Wielu skazywało nas na ciężką przeprawę, ale udało nam się uzyskać dość wysoką przewagę w końcówce meczu. Czekamy z niecierpliwością na Martina, ale to też dodaje nam motywacji do lepszej jazdy. Do pierwszego meczu już nie wracam. Wiosna przyszła do mnie trochę za późno. Jestem zawodnikiem, który musi przejechać trochę kółek, aby złapać odpowiedni rytm jazdy. Tamten mecz z Toruniem to były moje pierwsze zawody w sezonie i nie były dla mnie udane. Nie byłem z tego wyniku zadowolony, wręcz przeciwnie. Nie brałem sobie jednak tego do głowy i wiedziałem, że potrzebuję czasu i kilku spokojnych treningów, aby wszystko weszło na właściwe tory. Jeżeli chodzi o mój występ w Bałakowie to cel nie został osiągnięty, ponieważ zakładałem awans do następnej rundy. Piętnaście punktów po turnieju zasadniczym w tej formule nic nie znaczy. Ja i mój team robiliśmy wszystko, aby w wyścigu finałowym wszystko poszło jak należy. Niestety popełniłem kilka drobnych błędów, które zadecydowały, że przyjechałem ostatni. Począwszy od złego wyboru pora startowego i mojego słabego startu. Na moje nieszczęście również rywal szybko wyskoczył z pierwszego pola, które w trakcie zawodów nie było zbyt dobre. Potem już tor był w takim stanie, że jechaliśmy w gęsiego. Uważam, że w Bałakowie zrobiłem kawał dobrej roboty. Zawaliłem wyścig finałowy, ale czasu już nie cofnę.”

 konfa gorzow29042018

źródło:informacja własna

 

Maciej Major

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!