

Piotr Pawlicki zajął siódme miejsce w 2016 Stockholm FIM Speedway Grand Prix rozegranym w minioną sobotę (24.09.) na Friends Arena. Popularny “Piter” zakończył zawody z dorobkiem 10 “oczek”, co pozwoliło mu awansować w “generalce” na szóstą pozycję.
- Wiadomo, że awansując do półfinału to ambicje są dużo większe i zawsze to tak wygląda, że każdy z szesnastki zawodników, którzy startują w Grand Prix chciałby jechać w finale, ale niestety miejsce jest tylko dla czterech zawodników. Nie zrobiłem może odpowiedniej korekty, którą powinienem zrobić, której bałem się zrobić po ostatnim moim wygranym biegu, bo byłem szybki. To jest dla mnie cały czas nauka, zbieram doświadczenie cały czas. Brnę też do góry - byłem jeszcze niedawno 15 - 16, a teraz już jestem 6, także cieszę się bardzo, że jakoś w miarę wszystko idzie dobrze i ta dwucyfrówka od pewnego czasu cały czas jest dokładana do mojego głównego dorobku. Generalnie jestem zadowolony, niedosyt jest, ale zawsze cieszę się najbardziej, że cało i zdrowo wracam do domu tym bardziej, że zaliczyłem dzisiaj też nieprzyjemny wypadek - powiedział po zawodach w Sztokholmie Piotr Pawlicki.
Wychowanek leszczyńskich “Byków” w siedemnastym wyścigu uczestniczył w bardzo groźnie wyglądającym wypadku na pierwszym łuku. Na szczęście Polak wstał i o własnych siłach opuścił tor, a w powtórce zdołał jeszcze zwyciężyć - Oprócz mojego całego sinego lewego pośladka wszystko jest w porządku. Czasami z takich wypadków, które niebezpiecznie wyglądają zawodnik wychodzi bez szwanku. Ogólnie zdrowie jest w pełni sprawne, także wszystko jest OK. Było tam ciasno, nie było możliwości, żeby w jakikolwiek sposób wyjść z tego, żeby nie uderzyć w bandę. Na szczęście zdążyliśmy w odpowiednim momencie razem z Nielsem wypuścić motocykle, wbiliśmy się pod bandę, ale skończyło się tylko na delikatnych draśnięciach - zakończył “Piter”.
Źródło: inf. własna

