Premiera biografii Taia Woffindena

72

Dzisiaj swoją premierę ma biografia trzykrotnego Indywidualnego Mistrza Świata Anglika Taia Woffindena. Zapraszamy do sięgnięcia po nią. Dzięki uprzejmości wydawcy prezentujemy jej fragmenty.

 

Tai,

strasznie cię kocham, byłeś dla mnie wspaniałym synem. Jestem

wdzięczny za każdą wspólnie spędzoną minutę. Starałem

się zabierać cię wszędzie, gdzie tylko mogłem, przeżyliśmy

razem parę porąbanych akcji. Nie wiem, ile mi jeszcze

zostało, ale raczej niewiele. Coraz ciężej mi się oddycha [sic].

Kiedy będziesz miał gorszy dzień, usiądź na chwilę

i pomyśl o jakiejś rzeczy, którą razem zrobiliśmy. Na

pewno znajdziesz jakiś powód do uśmiechu. Przeżyliśmy

razem wspaniałe chwile. Nikt nam tego nie odbierze.

Resztę chyba dopiszę jutro…

 

Oto słowa listu, który Tata napisał do mnie na kilka dni przed śmiercią. Bardzo osobistego, poruszającego listu. Jestem w stanie wyrecytować go z pamięci. Każdą dużą literę, każde słówko, przecinek i kropkę.

To były ostatnie refleksje i słowa mojego taty, spisane tuż przed jego śmiercią w sobotę, 30 stycznia 2010 roku. Słowa kierowane przez ojca do syna, dowód miłości i więzi, jaka nas łączyła. Pozostaną ze mną do końca mojego życia. Sam list też zachowałem – wisi w naszym domu w Derbyshire, oprawiony w ramkę.

Ponadto kazałem wytatuować go sobie na plecach razem z podobizną taty. Trwało to dwie sesje po sześć godzin. Zajął się tym Ronnie Goddard, wielokrotnie nagradzany tatuażysta z Bostonu. Trafiłem do niego z polecenia na Twitterze. Napisałem, dogadaliśmy się. Umówiliśmy się, że on przyjedzie do mojego domu, a ja zapłacę mu za cały dzień.

Podzieliliśmy to na dwie sesje. W trakcie pierwszej wykonaliśmy portret Taty, a w czasie drugiej – słowa listu. Na pamiątkę Taty w połowie 2016 roku wytatuowałem sobie też łzę. Widzę ją każdego dnia. Przypomina mi o tym, co przeżyłem i jak ciężko bywało nieraz w życiu, ale też o tym, jak silną osobą się stałem. I że już nigdy nie wrócę do miejsca, w którym kiedyś byłem.

***

Runda w Bydgoszczy była jedną wielką fetą na cześć Tomasza Golloba, polskiego czempiona, który po 15 latach jazdy w Grand Prix zdobył upragniony tytuł mistrza świata. Został zaledwie drugim Polakiem w historii, który zdobył mistrzowski tytuł. Jego poprzednikiem był Jerzy Szczakiel, obecnie słabo pamiętany poza Polską, choć jego zwycięstwo na Stadionie Śląskim w Chorzowie w roku 1973 było jedną z największych sensacji światowego żużla. W biegu dodatkowym, decydującym o losach złotego medalu, Szczakiel pokonał samego Ivana Maugera.

Po zwycięstwie Gollob stał się najpopularniejszym oraz najlepiej zarabiającym sportowcem w Polsce. W owym czasie nawet najlepsi polscy piłkarze nie pobierali takich pieniędzy. Jeden z nich, Zbigniew Boniek, uczestnik trzech mundiali, legenda Juventusu, był częstym gościem w boksie Tomasza Golloba. To znaczy ja niespecjalnie wiedziałem, kim jest ten facet, ale rzuciło mi się w oczy, że chłopaki z Polski były mocno podekscytowane na jego widok.

Gollob i Boniek byli dwoma najbardziej rozpoznawalnymi twarzami Bydgoszczy.

Nawet kiedy Zibi został prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, nadal pojawiał się na stadionach żużlowych.

   Tomasz zaś kontynuował regularne występy w Grand Prix aż do końca 2013 roku. W kwietniu 2015 otrzymał dziką kartę na GP Polski na PGE Narodowym, gdzie nastąpiło jego oficjalne pożegnanie z cyklem. 58-tysięczna widownia zgotowała mu prawdziwie królewski benefis.

Po rozstaniu z GP Gollob jeszcze przez dwa lata występował w Ekstralidze w barwach GKM-u Grudziądz. W kwietniu 2017 roku, niemal równo dwa lata po jego pożegnalnym turnieju w Warszawie, na torze motocrossowym uległ wypadkowi, który zmienił jego życie. Los bywa okrutnie przewrotny. Facet przejechał w swojej karierze tysiące biegów żużlowych i miał się dobrze – a u samego kresu kariery rozbił się na motocrossie.

Informację o wypadku Golloba ujawnił nie kto inny jak jego przyjaciel, Zbigniew Boniek. Tuż po zdarzeniu Tomek został przetransportowany śmigłowcem ratowniczym do szpitala w Bydgoszczy, gdzie przeszedł operację kręgosłupa. Nigdy więcej nie wrócił na tor.

 

WIęcej szczegółów znajdziecie klikając TUTAJ

 

 

 źródło:informacja prasowa

Redakcja

SPEEDWAY.info.pl istnieje na rynku internetowym od 2000 roku i jest pierwszym wortalem żużlowym w Polsce! Redakcja skupiająca pasjonatów sportu żużlowego założona została dla kibiców a nie pieniędzy dlatego jeżeli bliska Ci jest taka idea zapraszamy do współtworzenia naszego wydawnictwa!

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!