
Unia Tarnów pokonała MRGARDEN GKM Grudziądz 52:37 w zaległym spotkaniu PGE Ekstraligi. Trenerzy i zawodnicy zgodnie stwierdzili na pomeczowej konferencji prasowej, że to początek zawodów był tego dnia decydujący.
Paweł Baran (trener Unii Tarnów): Dziękuję za mecz. Przyjechaliśmy walczyć o zwycięstwo, ale zakładałem przed meczem, że może być nam bardzo ciężko. Widziałem mecz z Gorzowem i ze zdumieniem patrzyłem na biegi. Dzisiaj kluczem był początek, dzięki temu było nam łatwiej. Dziękuję i gratuluję chłopakom.
Martin Vaculik (Unia Tarnów): Chciałem podziękować gospodarzom za dobry, bezpieczny tor do jazdy. Bardzo się cieszymy z tej niesamowicie ważnej wygranej. Wszyscy wiedzieliśmy, że to ciężki przeciwnik, gospodarze są tutaj bardzo szybcy. Teraz czeka nas nadal wiele pracy.
Robert Kempiński (trener MRGARDEN GKM Grudziądz): Gratuluję drużynie z Tarnowa. Takie jest życie – jeden przegrywa, drugi wygrywa. Najbardziej zabrakło punktów Łaguty. Goście byli trochę lepiej dopasowani, od początku wygrywali starty. Nie możemy się teraz załamać, przed nami ciężka praca i trzeba będzie ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć. Artiom obiecał, że przyjedzie z całym swoim sprzętem i potrenuje w tygodniu. Uważam, że to brak jego punktów był główną przyczyną porażki. Z jego wsparciem być może mecz inaczej by się ułożył.
Tomasz Gollob (MRGARDEN GKM Grudziądz): Gratuluję wygranej, tarnowska drużyna to pretendent do mistrzowskiego tytułu. Jeżdżą tam znakomici i młodzi zawodnicy. Nie jestem do końca zadowolony ze swojej postawy, w dwóch biegach dowiozłem tylko punkt. To nie jest I liga, zawody są trudne i wyrównane, o losach meczu decydują szczegóły. Nie należy jednak załamywać rąk, ta wpadka otworzy nam oczy i uruchomi dodatkowe pokłady myślenia i pracy. Trener robił dzisiaj dobrą robotę, każdy bieg i rezerwy taktyczne były przemyślane. Tor był przygotowany porządnie, wszystko było tak jak trzeba. Drużyna z Tarnowa jeździ na podobnym torze i oni czuli ten tor. Opady może trochę przeszkodziły, ale warunki były równe dla wszystkich. Musimy wziąć się do pracy i szybko o tym meczu zapomnieć.
źródło: inf. własna

