Koszmarny występ w niedzielnym spotkaniu w Grudziądzu zaliczył Artiom Łaguta. Postawa Rosjanina mocno rozczarowała miejscowych kibiców, którzy liczyli na powtórkę świetnej dyspozycji z 26 kwietnia.
Komplet punktów zdobyty przeciwko gorzowskiej Stali rozbudził nadzieję sympatyków GKM-u. W meczu z tarnowską Unią Łaguta zdobył tylko 1 punkt w trzech startach. Co zaskakujące, w obu spotkaniach Rosjanin korzystał z tego samego sprzętu – Startowałem na tym samym silniku i tym samym przełożeniu. Nie wiem co się stało. W 2013 roku miałem podobny problem, kiedy to po komplecie ten sam silnik w następnym meczu mnie zawiódł. Nie mam pojęcia na jakim sprzęcie pojadę za tydzień. Przetestuję wszystkie silniki w tygodniu i podejmę decyzję – powiedział „Tiomka”.
Jeśli ustawienia sprzętowe były identyczne to może przygotowanie toru zaszkodziło gospodarzom? – Tor był trochę inaczej przygotowany i to dlatego Unia jechała bardzo dobrze. Musimy porozmawiać o tym i przygotować nawierzchnię tak, aby pasowała nam a nie gościom. Mam nadzieję, że podczas treningów i w niedzielnych zawodach tor będzie tak samo przygotowany – skomentował Łaguta.
Dzień wcześniej Rosjanin świetnie pojechał we francuskim Lamothe-Landerron, gdzie odbyła się runda kwalifikacyjna do SEC 2015. 24-latek zwyciężył w tych zawodach, jednak późna pora turnieju wpłynęła na jego perturbacje z podróżą do Grudziądza – Nigdy nie jeździłem we Francji. Tor był dziwny i cieszę się, że wygrałem eliminacje. Zawody trwały do północy, ale dopiero po 1 w nocy mogłem wyjechać ze stadionu. Nie zdążyłem na zaplanowany samolot, dlatego musieliśmy lecieć do Gdańska. Podróż nie była ciężka, bardziej doskwierała mi choroba, którą nie do końca wyleczyłem. Być może będę musiał poleżeć z 2 dni w łóżku, aby wyzdrowieć w 100% - zakończył Rosjanin.
źródło: inf. własna

