
W niedzielnym spotkaniu Motor Lublin, minimalnie pokonał na własnym torze KSM Krosno 45:44. Poniżej prezentujemy Państwu wypowiedzi zawodników oraz trenerów, obu zespołów.
Ireneusz Kwieciński (trener KSM Krosno) - Przegraliśmy mecz jednym punktem. Chciałem podziękować moim zawodnikom za wielką wolę walki, za dobry wynik. Wszystko zostawili na torze, całe swoje serce i nie mogę mieć pretensji, że przegraliśmy jednym punktem. Po prostu, dziś dużo złych rzeczy się wydarzyło. Najbardziej bolesna, to kontuzja Dawida Stachyry, który oprócz tego nabawił się urazu, ale nie wiemy jeszcze dokładnie jakiego. Nie zdobywał dla nas już punktów, które w ostatecznym rozrachunku, mogłyby dać nam zwycięstwo. Tor nie był łatwy. Był dość wymagający, ale udało się na nim jechać. Upadki, które miały miejsce, nie wynikały raczej ze stanu nawierzchni. Nie jestem tutaj w Lublinie pierwszy raz, więc wiem co to może być. Na temat toru nie mogę powiedzieć złego słowa.
Kamil Pulczyński (KMŻ Motor Lublin) - Liczyłem na piętnasty wyścig, ale nie wyszło. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Tor był naprawdę wymagający. Cieszę się że udało nam się wygrać ten mecz. Dwa punkty zostają w Lublinie.
Oskar Bober (KMŻ Motor Lublin) - Punkty okej, chociaż żałuję ostatniego biegu. Trochę za dużo wody było nalane. Myślałem, że tej wody jest tam troszeczkę mniej no i mnie obkręciło przy wyjściu. Pierwsze trzy biegi fajnie w moim wykonaniu. Przede wszystkim musimy potrenować tutaj na torze, trochę więcej, bo dzisiaj jechaliśmy jak na wyjeździe. Ja miałem o tyle dobrze, bo wychowałem się na tym torze, ale chłopaki się gubili. Szkoda Dawida, taki jest speedway. On chciał mnie nakryć, ja z kolei nie dałem się założyć. Było dość ciasno, ale tak jak mówię, taki jest speedway, to jest wszystko wkalkulowane.
Jerzy Głogowski (trener KMŻ Motor Lublin) - Dużo mieliśmy dzisiaj takich niepewnych punktów. Pochwalić mogę Oskara Bobera. Pojechał naprawdę na poziomie, poza tym ostatnim biegiem, gdzie było tam za dużo nalane. Poza tym, dobrze pojechał Kamil Pulczyński, chociaż parowy z jego pierwszych biegów, utrudnia mu, a wręcz, przeszkadza. Duży niepokój jest z Patrykiem Malitowskim i prawdopodobnie w najbliższym meczu nie pojedzie. Ales Dryml początek dobry, później jednak czwarte pola mu nie służyły. Były jakieś problemy z motocyklem i stąd ta minimalna zdobycz punktowa. Będą zmiany na najbliższe mecze i już się do tego przymierzamy. Zwycięstwo cieszy, ale ten wynik i ta dyspozycja co niektórych zawodników, to mnie powala.
Tomasz Chrzanowski (KSM Krosno) - Jestem strasznie zawiedziony tym występem. Mogę jedynie przeprosić kibiców i działaczy. Jechałem na tyle na ile mi sprzęt pozwalał. Należę do startowców, a żadnego biegu nie wygrałem. Tutaj, gdzie prowadziłem, to sędzia nakazał powtórzenie biegu z Alesem Drymlem, to miało miejsce. Jakiś problem z motocyklem dzisiaj był, bo w tej dłuższej przerwie, gdzie tutaj "przepakowywano" Dawida Stachyrę do drugiej karetki. Wyłapaliśmy usterkę w motocyklu i po tych dwóch biegach, zmieniłem motocykl. Było ciut lepiej, ale jednak do końca, to nie było to co chciałem osiągnąć. Trzeba teraz poszukać, co było nie tak. Najwidoczniej jest w czymś problem, bo na tamtym pierwszym motocyklu, jeździłem dwa dni temu w Krakowie i ten rezultat też był bardzo wymęczony. Do piątku chwila oddechu i trzeba popracować przy sprzęcie.
źródło: inf. własna

