
W ostatnią niedzielę kwietnia krakowska Wanda podejmowała u siebie łotewską drużynę z Daugavpils. SK Lokomotive pretenduje do awansu do PGE Ekstraligi, jednak Speedway Wanda Instal Kraków próbowała zatrzymać rozpędzoną Lokomotywę. Ostatecznie jednak uznała wyższość gości, przegrywając 41:49. Oto co po meczu powiedzieli menager Wandy, trener Daugavpils oraz zawodnicy obu drużyn.
Michał Finfa (menager Speedway Wandy Instal Kraków): -Ten mecz można było wygrać, szczęście było chyba po stronie Lokomotivu. Generalnie tutaj jako przyczynę porażki uznałbym słabszą postawę Pawła Miesiąca, to było słabe ogniwo a powiem, że z trenerem Widerą w ogóle nie przypuszczaliśmy, że Paweł może nie pojechać w tym meczu, być przez kogoś zastąpionym. Wydawało się, że był on w miarę silnym ogniwem na treningach, nawet po niefortunnym meczu w Rybniku. Jego punktów zabrakło, nam trochę szczęścia. Bieg 11, gdyby Rafał się położył, to my przystąpilibyśmy do biegów nominowanych z przewagą. Bieg nominowane, bardziej defensywnie, to my moglibyśmy bronić wyniku, a nie Łotysze. Ten mecz można było wygrać, przynajmniej zremisować. Szczęście sprzyjało Łotyszom, dlatego wygrali. Przed kolejnym meczem z Ostrovią (10.05.) przyda się dużo treningów na naszym torze, widać, że Dawey Watt mógł troszeczkę poprawić swoją dyspozycję, do tej pory mało trenował. A widać po Andreju Karpow, że dużo jeździł na naszym torze i z tego wynika, że złapał odpowiednią formę i ten tor mu pasuje. Tor jest przygotowany w naszej opinii dobrze, widać to po rekordach toru (Andrej Karpow ustanowił rekord toru 64,99 sek.). Tak więc jazda, jazda i jeszcze raz jazda. A przed meczem na naszym torze z Gnieznem mamy jeszcze wyjazd do Ostrowa i właśnie pod ten mecz będziemy się przygotowywać. Będziemy chcieli rozstrzygnąć go na naszą korzyść, to będzie istotne. Jeśli chodzi o pozostałych zawodników, jak Pontus Aspgren, Kenneth Hansen czy Daniel Pytel, to otwarty temat bo jeśli jacyś zawodnicy sobie nie radzą to trzeba szukać innych rozwiązań. Nie ma co ukrywać – mamy za sobą dwie porażki na naszym koncie, ciężkie zetknięcie z 1 ligą i jakieś zmiany w składzie mogą być ale ciężko powiedzieć na dzień dzisiejszy jakie. Co do Watta i jego defektu w końcówce spotkania to nie wiem co było przyczyną, ale być może to brak jazdy jest powodem słabszego występu, ale porozmawiamy z zawodnikiem o tym.
Nikolaj Kokin (trener Lokomotivu Daugavpils): -To dopiero początek sezonu, wygraliśmy dopiero dwa spotkania. Czy będziemy faworytami rozgrywek, to zobaczymy po kolejnych meczach. Będą jeszcze inne mecze wyjazdowe, będziemy mieli też u siebie. Będzie ciężko, zawodnicy mają wiele spotkań wyjazdowych w różnych ligach, najważniejsze, żeby wszystko w zespole grało, żeby nie było żadnych kontuzji i aby cali i zdrowi przyjeżdżali na mecze. Pierwszym założeniem jest awans do play off, a dalej to pokażemy na co nas będzie stać.
Andrej Karpow (Speedway Wandy Instal Kraków): -Po pierwsze miałem mało czasu, żeby odbudować się po kontuzji, niestety. Na ten wynik dzisiejszy wychodzi na to, że pod koniec meczu Lokomotiv był szybszy i zawodnicy na ostatnie biegi odpowiednio się dopasowali do naszego toru. A po trzecie, z mojej słabszej wcześniejszej postawy, ja cały czas pracuję nad tym, chce wejść na ten sam poziom, na którym byłem w zeszłym sezonie. Myślę, że właśnie do tego zmierzam i dojdę.
Joonas Kylmakorpi (SK Lokomotiv Daugavpils): -Mecz zaczęliśmy od kilka zer, dlatego musieliśmy dokonać pewnych poprawek. Byliśmy tu po raz pierwszy, dlatego nie wiedzieliśmy niczego o tym torze. Była to przewaga, jako domowy tor krakowian. Sporo trenowaliśmy przed sezonem. Walczyliśmy z moimi kolegami, z Fredrikiem Lidgrenem i Antonio Lindbackiem i dorzuciliśmy kilka ważnych punktów. Decydujące były ostatnie biegi, cieszymy się, że udało się wygrać.
źródło: info. własne

