"Nadszedł dzień dzisiejszy" - zwykli mawiać podczas Euro 2016 piłkarze reprezentacji Polski w chwilach bezpośrednio poprzedzających mecze na francuskich boiskach, dzięki którym kibice na nowo pokochali podopiecznych Adama Nawałki. Ów dzień dla żużlowców prowadzonych przez Marka Cieślaka nadejdzie już w najbliższy piątek, kiedy to na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu staną do walki w dwudniowym finale pierwszej edycji Speedway of Nations.

Do rywalizacji o miano najlepszej pary żużlowej na świecie oprócz gospodarzy imprezy, którzy nie musieli przedostawać się do finału poprzez turnieje półfinałowe, przystąpią: Duńczycy, Niemcy, Rosjanie, Szwedzi, Australijczycy oraz Brytyjczycy. Na wysoki poziom emocji, jaki powinien panować w trakcie turnieju, wskazuje to, iż faworytów do medali jest więcej niż miejsc na podium.
Wpatrując się w składy drużyn, które w piątek rozpoczną dwudniową batalię w finale Speedway of Nations, dostrzec można, iż "na papierze" zapowiada się turniej dwóch prędkości. Trzy z drużyn dysponują nieco słabszą siłą rażenia od czterech pozostałych, choć rzecz jasna nie należy ich lekceważyć. Do pierwszego grona niewątpliwie zaliczyć można Niemców, którzy awansowali z półfinału na własnym obiekcie w Teterow. O ile po Kaiu Huckenbecku, który całkiem przyzwoicie zaprezentował się w ligowej rywalizacji na Stadionie Olimpijskim 27 maja, można spodziewać się, że będzie nawiązywał walkę z faworytami, o tyle wielką niewiadomą jest postawa Martina Smolinskiego, który nigdy nie miał okazji do startu na wrocławskim owalu.
Nieco bardziej okazale, choć nadal mizernie w porównaniu do większości ekip prezentuje się zestawienie reprezentacji Danii. Już same okoliczności, w jakich żużlowcy z Kraju Hamleta wywalczyli awans do finału (zaledwie zwycięski remis w biegu barażowym ze Słoweńcami, czy też uniknięcie porażki w biegu z Ukraińcami tylko dzięki pomyłce sędziny, która niesłusznie przerwała bieg i wykluczyła Andreja Karpowa) nakazuje duńskim kibicom martwić się, czy ich ulubieńcy będą w stanie włączyć się do walki o medale. Szanse podopiecznych Hansa Nielsena byłyby zapewne większe, gdyby zamiast Kennetha Bjerre i Michaela Jepsena Jensena wystartowali Nicki Pedersen czy też Leon Madsen.
Wielką zagadką, jaka rozwikła się w trakcie rywalizacji jest to, jak zaprezentuje się zespół Wielkiej Brytanii, który awansował do finału z drugiego miejsca zajętego w turnieju rozgrywanym na torze w Manchesterze. Wielkim atutem ekipy Aluna Rossitera jest to, iż jej lider - Tai Woffinden - występuje na co dzień w barwach miejscowej Betard Sparty Wrocław. Tor Stadionu Olimpijskiego jest mu zatem dobrze znany, a wskazówki dawane kolegom mogą okazać się kluczowe w osiągnięciu dobrego wyniku. Zastanawiające jest, czy i tym razem po jednym słabszym starcie Craig Cook zostanie zastąpiony przez młodzieżowca Roberta Lamberta. Zmiana ta opłaciła się w Manchesterze. Czas pokaże, czy dojdzie do niej także we Wrocławiu.
Drużyna Synów Albionu nie jest jedyną, w której składzie znajdują się zawodnicy na co dzień ścigający się w barwach wrocławskiego klubu. Podobnie jest w przypadku Australijczyków, której barw w tej edycji Speedway of Nations broni Max Fricke. W Manchesterze Indywidualnemu Mistrzowi Świata Juniorów z 2016 roku część biegów się nie udała, toteż będzie miał on zapewne większą motywację do tego, by udowodnić swoją klasę. Partnerem Fricke'a będzie aktualny Indywidualny Mistrz Świata - Jason Doyle - który w półfinale także miał moment słabości, kiedy to w jednym z biegów plecy pokazał mu Fin Tero Aarnio. Na tego typu sytuacje podopieczni Marka Lemona nie mogą sobie pozwolić, jeśli myślą o zdobyciu medalu.
Po wtorkowej rywalizacji na National Speedway Stadium znacząco wzrosły akcje Szwedów, którzy odnieśli przekonujące zwycięstwo, tracąc w całych zawodach zaledwie 4 punkty, z czego 3 z nich, będąc pewnymi awansu do finału. Prawdziwym asem w talii Morgana Anderssona jest lider cyklu Grand Prix - Fredrik Lindgren, który w Manchesterze przegrał tylko z Taiem Woffindenem. Wysoka forma zawodnika forBET Włókniarza Częstochowa to jednak nie wszystko. W coraz lepszej dyspozycji znajduje się także Antonio Lindbaeck, który słynie z nieustępliwości na torze i ma świeżo w pamięci ligowy start na wrocławskim owalu. Te czynniki każą stawiać Szwedów w roli murowanych kandydatów do zdobycia co najmniej medalu, jeśli nie poważnie aspirujących do złota.
Nieco niedoceniani, choć mający w składzie nie tylko dwóch klasowych seniorów, ale także prawdziwy żużlowy brylant, który na dodatek od tego roku regularnie kręci kółka na Stadionie Olimpijskim i ma za sobą piorunujący debiut w PGE Ekstralidze. Mowa rzecz jasna o Rosjanach, którzy, może w mało spektakularny, ale niewątpliwie przekonujący sposób awansowali do finału poprzez turniej w Teterow. O formie Artema Laguty i Emila Sayfutdinova można pisać wiele dobrego, jednak na szczególną uwagę zasługuje bardzo ważna kwestia. Obaj ci zawodnicy bardzo dobrze się uzupełniają w kontekście jazdy parowej. Laguta dysponuje znakomitymi startami. Sayfutdinov natomiast, jeśli nie powiedzie mu się ten element żużlowego rzemiosła, potrafi wspaniale walczyć na dystansie. W obsadzie piątkowo-sobotnich zawodów trudno znaleźć tak kompletny duet, na dodatek wsparty utalentowanym młodzieżowcem, bo za takiego należy uważać Gleba Czugunova, który podbił serca wrocławskich fanów w swoim debiucie w PGE Ekstralidze przeciwko MR GARDEN GKM-owi Grudziądz. Potencjałem kadrowym i taktycznym z Rosjanami mogą równać się jedynie gospodarze Speedway of Nations.
Trener Marek Cieślak od kilku lat przed wyborem 4-osobowego zestawienia na Drużynowy Puchar Świata miewał niemałe bóle głowy. Przed tegoroczną rywalizacją kadr narodowych miał jednak o wiele trudniejsze zadanie, gdyż musiał dokonać selekcji dwóch seniorów i jednego juniora. Wybór padł na znających jak własną kieszeń wrocławski owal Maksyma Drabika i Macieja Janowskiego oraz Patryka Dudka, który dobrze zaprezentował się w dwóch dotychczasowych rundach cyklu Grand Prix oraz rywalizacji ligowej we Wrocławiu w barwach zielonogórskiego Falubazu. Polacy trenowali przed finałem we wtorkowy wieczór, by oswoić się z areną zmagań, co mogło mieć szczególne znaczenie dla "Duzersa", który nie jest tak zaznajomiony z tajnikami owalu przy Paderewskiego, jak Drabik i Janowski. W przypadku biało-czerwonych złoto będzie wielkim sukcesem, medal obowiązkiem, a jego brak porażką i nie jest to opinia odosobniona. Mimo wyrównania szans przez FIM, przejawiającego się w zmniejszeniu liczebności drużyn, oczekiwania wobec Polaków nadal są takie same. Jednak kto, jak nie oni miałby udźwignąć ich ciężar?
Zarówno w piątek, jak i w sobotę zostanie rozegrana faza zasadnicza, składająca się z 21 biegów, w trakcie których każda z drużyn zmierzy się ze sobą jednokrotnie. Ekipa, która po 42 wyścigach zdobędzie najwięcej punktów, trafi bezpośrednio do biegu 44, w którym zmierzy się ze zwycięzcą wyścigu 43. We szranki staną w nim druga i trzecia drużyna po dwóch rundach zasadniczych. Przegrany w tej rywalizacji zdobędzie brązowy medal, wygrany natomiast będzie rywalizował o złoto ze zwycięzcą zasadniczej części rywalizacji. Powyższe zapisy regulaminowe wzbudzają wśród kibiców niemałe kontrowersje, jednak trudno odmówić im wpływu na wzrost poziomu dramaturgii zawodów.
Początek rywalizacji, zarówno w piątek, jak i sobotę, zaplanowano na godz. 19:00. Poniżej prezentujemy składy drużyn wraz z rozstawieniem na obydwa dni.
Składy drużyn na pierwszy dzień finału Speedway of Nations we Wrocławiu:
Australia:
1. Jason Doyle
2. Max Fricke
15. Jaimon Lidsey
Polska:
3. Maciej Janowski
4. Patryk Dudek
16. Maksym Drabik
Niemcy:
5. Kai Huckenbeck
6. Martin Smolinski
17. Michael Haertel
Dania:
7. Michael Jepsen Jensen
8. Kenneth Bjerre
18. Frederik Jakobsen
Wielka Brytania:
9. Tai Woffinden
10. Craig Cook
19. Robert Lambert
Szwecja:
11. Fredrik Lindgren
12. Antonio Lindbaeck
20. Joel Kling
Rosja:
13. Artem Laguta
14. Emil Sayfutdinov
21. Gleb Chugunov
Składy drużyn na drugi dzień finału Speedway of Nations we Wrocławiu:
Australia:
1. Jason Doyle
2. Max Fricke
15. Jaimon Lidsey
Rosja:
3. Artem Laguta
4. Emil Sayfutdinov
16. Gleb Chugunov
Polska:
5. Maciej Janowski
6. Patryk Dudek
17. Maksym Drabik
Szwecja:
7. Fredrik Lindgren
8. Antonio Lindbaeck
18. Joel Kling
Niemcy:
9. Kai Huckenbeck
10. Martin Smolinski
19. Michael Haertel
Dania:
11. Michael Jepsen Jensen
12. Kenneth Bjerre
20. Frederik Jakobsen
Wielka Brytania:
13. Tai Woffinden
14. Craig Cook
21. Robert Lambert
źródło: inf. własna

