Pomimo bólu nadal w tym trwać

inne koloSwoją przygodę rozpoczął od mini żużla, lecz tak naprawdę wszystko zaczęło się 5 maja 2010 roku, kiedy jako 18-sto latek,  zdał egzamin na licencję „Ż” na macierzystym torze w Częstochowie. Pierwsze ligowe „szlify” zbierał jednak w barwach opolskiego klubu Kolejarz  Opole.

 

 

W 2010 roku klub z Opola doszedł do porozumienia ze Stowarzyszeniem CKM Włókniarz  i od tego momentu żużlowiec występował w Opolu na zasadzie wypożyczenia. Miewał lepsze i gorsze występy, ale pomimo tego nie rezygnował i nadal się rozwijał. Barwy Kolejarza reprezentował przez 2 sezony. - Lata spędzone w Opolu zawsze wspominam bardzo dobrze. W zespole panowała super atmosfera, co sprzyjało rozwojowi. Dzięki opolskiemu owalowi nauczyłem się jazdy i pozwoliło mi to rywalizować w meczach ligowych - wspomina.

 

Sezon 2013 był dla Niego ostatnim w wieku juniorskim. Podpisał kontrakt z wrocławską Spartą, lecz nie był to dla niego udany sezon. Dostał szansę występu zaledwie w czterech meczach ligowych. Czy żałuje swojego wyboru? - Na pewno nie żałuję pod względem nauki gdyż pod okiem Piotra Barona zrobiłem ogromny postęp. Niestety nie wystarczyło to aby zdobywać punkty w ekstralidze. Była możliwość zostania w Opolu lecz jak wszyscy wiedzą po sezonie 2012 zaczęły się spore problemy finansowe klubu. Ponadto warunki kontraktu nie różniły się niczym od tych sprzed roku, co nie było dobrą propozycją gdyż poprawiłem znacznie swoją średnią i stałem się dużo skuteczniejszy - odpowiada.

 

W sezonie 2014 podpisał kontrakt z II-go ligowym Kolejarzem RAWAG Rawicz. Miał coraz więcej problemów sprzętowych i musiał podjąć decyzję o zakończeniu kariery. - Niestety życie zmusiło mnie do podjęcia takiej decyzji. Nie posiadałem wielu sponsorów. Tym którzy mnie wspierali serdecznie dziękuję. Nie wystarczyło to jednak na rywalizacje w lidze. Moje silniki się posypały, a ja nie miałem już funduszy na dalsze inwestycje. Nie było to łatwe, ale konieczne - mówi. 

 

Po zakończeniu kariery zdecydował się nadal pozostać przy żużlu, ale w innej roli-został mechanikiem. Co skłoniło Go do podjęcia takiej decyzji? Zapytany o to odpowiada: - Pasja do speedwaya. Zawsze byłem zawodnikiem, który sam sobie przygotowywał sprzęt i lubiłem to robić. Uważam, że jestem w tym dobry więc naturalną decyzją było pójść w tą stronę. Cały czas jestem w grze.

 

Co musi czuć były żużlowiec, który jest w parkingu podczas zawodów, pomaga zawodnikom, ale nie może sam wsiąść na motocykl i się ścigać? - Zawsze mi się tęskni  do jazdy, bo to najbardziej kocham. Życie potoczyło się jednak inaczej, ale zawsze iskierka nadziei się tli. Cieszę się natomiast, że mogę komuś pomóc swoimi radami i dzięki nim ktoś nabiera doświadczenia i wykorzystuje je do nauki. To bardzo fajne uczucie. Widząc teraz to wszystko z innej perspektywy, sam wiele się nauczyłem i wiem jakie błędy ja popełniałem będąc zawodnikiem - komentuje. 

 

Czytając artykuł większość wie z pewnością o kim jest mowa. Nadszedł czas by ujawnić tożsamość bohatera. Jest nim Łukasz "Bojar" Bojarski - młody, sympatyczny i niezwykle ambitny chłopak. Jako, że jestem kibicką opolskiego żużla miałam przyjemność oglądać mecze z Jego udziałem. Jego zapał i walka do samej "kreski" cieszyła oko. Łukasz zawsze ciepło podchodził do kibiców i nie odmawiał rozmowy. Tak zostało do dziś. Może to sprawiło, że po ogłoszeniu decyzji o końcu kariery, nie mogłam się z tym pogodzić.  Zapewne nie tylko ja chciałabym jeszcze kiedyś zobaczyć Go na torze. Czy jest na to jakaś szansa? - Szansa zawsze jakaś jest... Nie mówię nie, nie mówię tak. Ostatnio próbowałem jazdy po 1,5 rocznej przerwie i wyszło to całkiem dobrze także napewno nie zapomniałem jak to jest. Bardzo bym chciał, ale jest to zależne od finansów. Jeżeli uda mi się pozyskać sponsorów i sam będę mieć wystarczające środki to kto wie - kończy Bojarski.

11892264 942883849111130 5321150967040262417 n

Mówią, że nadzieja jest matką głupich. Po słowach Łukasza staje się także moją matką. Wierzę, że znajdą się osoby, które pomogą Mu pokonać barierę finansową i powróci jeszcze kiedyś na tor, by kontynuować to co kocha...

źródło: info własne

Katarzyna Mikianiec

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!