Polska Ekstraliga żużlowa nazywana najlepszą ligą świata ma nieustanne problemy wizerunkowe. Od lat mówi się o potrzebie wykreowania tzw marki polskiego żużla. Oczywiście ma być to pozytywny wizerunek, przyciągający widzów, telewizję i sponsorów. Póki co od lat właśnie dzieje się coś wręcz odwrotnego.
O rejteradzie drużyny toruńskiej z zielonogórskiego stadionu trąbią wszystkie media w Polsce. W myśl wszelkich zapisów regulaminowych, przyjętych procedur oraz zasadom w sporcie przyjazd do Zielonej Góry a potem opuszczenie jej przed rozpoczęciem zawodów wymyka się logicznemu myśleniu. Samo tłumaczenie władz toruńskiego klubu niczego nie wnosi poza tym, że pogłębia negatywny odbiór tej decyzji. Usprawiedliwianie odstąpienia od udziału w zawodach z powodu kontuzji zawodnika jest czymś kuriozalnym przy czym zgadzam się, że to oczywista krzywda dla zespołu, którego dotyka taka sytuacja. Od razu jednak dodajmy, że krzywda niezamierzona przez nikogo. Na pewno nie przez zielonogórski klub, Ekstraligę, PZM, telewizję czy kibiców, aby ich wszystkich wystawiać do wiatru. Można mnożyć przypadki kiedy kontuzje zawodników osłabiają drużyny w których występują a ich samych eliminują z udziału w zawodach, olimpiadach zamykając niekiedy życiowe szanse na sukces indywidualny czy drużynowy. Tak po prostu w sporcie jest. Kontuzja to porażka. Wszyscy o tym doskonale wiedzą. Ten czynnik wkalkulowany jest w każdą sportową rywalizację od zawsze.
Nie tak dawno mieliśmy jednak w polskim żużlu podobny przypadek odmowy udziału w zawodach. Skończyło się na karach finansowych pomniejszonych jeszcze po odwołaniach. Teraz pojawiają się żądania zastosowania wszystkich dostępnych regulaminem kar z degradacją włącznie. Oczywiście jestem za surowymi karami, bo takie przypadki nie mogą mieć miejsca. Zwracam jednak uwagę na to, że w polskim żużlu jest wyjątkowa pobłażliwość na wszelkiego typu niesportowe zachowania. Potrafimy w myśl zazwyczaj partykularnych interesów usprawiedliwiać i wybielać naganne zachowania zawodników i działaczy a tych, którzy je „zauważają” i piętnują gnoi się bez pardonu. W imię czego? Warto się nad tym zastanowić, bo to co wydarzyło się w Zielonej Górze nie jest żadnym ewenementem. No może poza skalą oddziaływania.
Taki jest polski żużel. Sami swoi.

