IMŚJ to za mało

naczelnyZa nami zawody Grand Prix na Stadionie Narodowym. Impreza ze wszech miar wyjątkowa, niestety in minus. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na poboczny aspekt tego wydarzenia. Rezerwowymi tych zawodów byli uzdolnieni młodzi polscy zawodnicy: Bartosz Zmarzlik oraz Piotr Pawlicki. Rolę pierwszego rezerwowego powierzono Zmarzlikowi.

 

Wyznaczenie roli drugiego rezerwowego aktualnemu Indywidualnemu Mistrzowi Świata Juniorów Piotrowi Pawlickiemu może zastanawiać. Dlaczego?

 

Przejrzałem ostatnie wyniki naszych utalentowanych zawodników, aby odpowiedzieć sobie na to pytanie. Poza prawie identycznymi średnimi biegowymi z ubiegłego sezonu ligowego obaj mają swoje atuty. Skupie się na tych najważniejszych. W przypadku gorzowianina wydają się to być sukcesy w rundach Grand Prix rozgrywanych na rodzimym torze, w których startował trzykrotnie na zasadzie tzw „dzikiej karty”. Wygrana w jednym z turniejów musi robić wrażenie na każdym. Piotr Pawlicki to aktualny Indywidualny Mistrz Świata Juniorów oraz wicemistrz sprzed dwóch lat. Śmiało zatem można stwierdzić, że wśród juniorów jest obecnie światowym liderem.

 

Przed laty ranga tytułu Mistrza Świata Juniorów była bardzo wysoka. Zwycięzca otrzymywał w nagrodę automatyczną nominację do Grand Prix. W tym sezonie organizatorzy tego cyklu wyznaczając trzech rezerwowych za stałych uczestników GP wskazali między innymi właśnie na Mistrza Juniorów - Piotra Pawlickiego. To niewątpliwe dowartościowanie jego osiągnięcia. Zdobycie mistrzostwa świata jest dla każdego sportowca czymś wyjątkowym dlatego nie dziwię się Pawlickiemu, że liczył na R1. Każdy w jego sytuacji czułby rozczarowanie, bo skoro jest się najlepszym na świece to w Polsce tym bardziej.

 

W żużlu występują pewne czynniki wskazujące w konkretnym przypadku na tego a nie innego zawodnika. Nawiązuje tutaj do gorzowskiej rundy Grand Prix gdzie z wielu powodów dziką kartę powinien i zapewne otrzyma Bartosz Zmarzlik. Gospodarz ma swoje prawa zwłaszcza wtedy gdy w swoich szeregach ma tak utalentowanego zawodnika jak Zmarzlik potwierdzającego w ubiegłych latach trafność tego wyboru.

 

W zawodach na torze neutralnym a przy tym nowym, nieznanym nikomu a takim przecież był tor na Stadionie Narodowym w Warszawie trudno mówić o innych przewagach któregokolwiek z zawodników poza stricte sportowymi. Mistrzowska korona Pawlickiego będąca w tym przypadku niepodważalnym wydawałoby się atutem została jednak zdeprecjonowana. Jeśli są argumenty, które moje rozumowanie obalają powinny ujrzeć światło dzienne ale póki co wygląda na to, że zdobycie Mistrzostwa Świata to za mało.

 

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!