Brązowy medal SWC jaki zdobyła polska reprezentacja w Vojens trener Cieślak określił mianem sukcesu. Medal to medal, bo przecież niewiele brakowało, abyśmy zajęli czwarte miejsce. Z tego punktu widzenia jest się z czego cieszyć. Ja też się cieszę i gratuluję.
Nie mogę jednak przejść do porządku dziennego nad sytuacją, która kolejny raz miała miejsce w polskim obozie podczas finału SWC a mianowicie niewykorzystania szansy wstawienia regulaminowego Jokera.
Instytucja Jokera na przestrzeni lat przechodziła różne przeobrażenia. A to pojawiała się a to znikała z regulaminów ale zasadnicza jego cecha pozostała niezmienna: zawodnik jadący w biegu jako Joker podwaja swoją zdobycz punktową czyli za zwycięstwo otrzymuje nie 3 a 6 punktów. Analogicznie jest z pozostałymi miejscami. W obecnym regulaminie SWC warunkiem umożliwiającym wstawienie Jokera jest strata do liderującej ekipy co najmniej 6 punktów.
Ideą Jokera jest danie drużynie przegrywającej szansy szybszego odrobienia strat co ma w zamyśle zapewne wyrównać rywalizację. Budzi to sporo kontrowersji ale taki jest regulamin. W przypadku zaciętych zawodów przytoczony wyżej warunek może w ogóle nie zaistnieć a jeżeli już się zdarzy to często nie dotyczy on wszystkich drużyn. W finale SWC w Vojens taką okazje mieli tylko Polacy i Australijczycy.
W pierwszych sześciu biegach delikatnie ujmując Polakom szło słabo. Zajmowaliśmy ostatnie miejsce, nie wygraliśmy żadnego biegu i widać było wyraźnie problemy naszych zawodników na torze. Strata do prowadzącej ekipy osiągnęła już wymagane 6 punktów otwierając nam szansę na skorzystanie z Jokera. Nie zrobiliśmy tego choć przed kamerami telewizyjnymi trener Cieślak wspominał, że taka myśl się pojawiła. Dlaczego zatem nie została zmaterializowana?
Jedynym logicznym wytłumaczeniem tego zaniechania jest zostawienie sobie tej możliwości na… potem czyli założenie, że nadal będziemy przegrywać, strata 6 punktów się nie zmniejszy a przynajmniej pojawi się jeszcze w trakcie trwania zawodów. Nie pojawiła się już a Polacy stracili jedyną szansę na Jokera w tych zawodach. Jak się potem okazało bieg został wygrany i mógł nam przynieść nie 3 a 6 punktów! Mało tego, wygraliśmy kolejny bieg po którym przy wcześniejszym skorzystaniu z Jokera mogliśmy zostać liderami a wtedy kto wie jak potoczyły by się dalej zawody. Trochę inaczej jedzie się z pozycji lidera a inaczej drużyny goniącej innych.
Jadąc na finał SWC stajemy do walki o o najwyższe cele i nie można kalkulować, że będziemy przegrywać a Jokera będzie można wykorzystać w dowolnym momencie. Nie. Walczymy o złoto a jak okoliczności sprawią, że nadarzy się okazja skorzystania z dobrodziejstwa Jokera trzeba to bezwzględnie zrobić zakładając, że może to być jedyny moment w całych zawodach. Taka jest mentalność zwycięzców! Australijczycy wykorzystali Jokera i mimo, że Holder nie zdobył punktów mogą śmiało powiedzieć: wykorzystaliśmy Jokera, regulaminową szansę, zrobiliśmy wszystko co było w naszej mocy.
Nie boję się zarzutu z gatunku, że po zawodach każdy jest mądry. W trakcie transmisji telewizyjnej jeszcze przed biegiem na błąd wskazywali także komentatorzy. Wynik końcowy jest wypadkową postawy na torze oraz umiejętnego wykorzystania regulaminowych możliwości, z których inni przecież skwapliwie korzystają. My wszystkich swoich szans nie wykorzystaliśmy. Nie rozumiem dlaczego. W przypadku wystawienia Jokera stwarzamy sobie szansę na dodatkowe punkty a przywiezienie przez niego nawet tzw podwójnego zera niczym negatywnym nie skutkuje. Nie korzystając z Jokera oddajemy pole rywalom bez walki.
P.S. Trener Cieślak publicznie wyrażał opinie przeciwne funkcjonowaniu Jokera i ja się z nim zgadzam ale skoro jest w regulaminie taka możliwość nie ma żadnego powodu, aby z niej nie korzystać.

