Sędzia SEC w Landshut Marek Wojaczek wykluczył z biegu finałowego Tomasza Golloba za spowodowanie upadku… Nicki Pedersena wywołując protest naszego mistrza oraz fale komentarzy na ten temat.
Rzecz się działa po starcie i miała znamiona wielkiego zbiegu niekorzystnych okoliczności, bo jak inaczej nazwać sytuację kiedy motocykle sczepiają się… hakiem na którym zawodnik opiera prawą nogę. Bardzo rzadki przypadek. Sędzia winnym uznał Golloba, który bez żadnej wątpliwości zmienił swój tor jazdy i zwyczajnie wjechał w Pedersena. Widać to doskonale w powtórkach z kamery usytuowanej na wprost startu. Tyle fakty. Przejdźmy do ich interpretacji.
Nasz mistrz podnosił, że wygrał start a co za tym idzie mógł tak pojechać. Prowadząc miał prawo dyktować warunki innym a wykluczenie uznaje za niesprawiedliwe i pozbawione podstaw. Ciekawostką jest przy tej okazji fakt, że Gollob posłużył się retoryką… Nicki Pedersena. To właśnie Duńczyk uważa jazdę z przodu za przywilej, który daje mu prawo dyktowania innym swoich warunków jazdy. Tak było nawet przy ostatnim jego wykluczeniu za spowodowanie upadku Grega Hancocka w lidze szwedzkiej. Mimo wykluczenia stwierdził, że miał prawo tak pojechać. Skąd bierze się taka interpretacja?
Żaden regulamin nie daje takiego przywileju! Nie ma zapisu, że kto wygrywa start lub jedzie z przodu może dyktować innym swoje warunki. To podstawowe nadużycie powielane od jakiegoś czasu nawet przez ludzi ze środowiska żużlowego dla których regulaminy powinny być doskonale znane. Z zaciekawieniem przeczytałem także krytyczną ocenę tej decyzji byłego sędziego Andrzeja Terleckiego. Przywołam zatem sytuację sprzed lat kiedy to Andrzej Terlecki podjął kontrowersyjną decyzję wykluczając jadącego z przodu zawodnika. Mimo, że nie ma takich samych sytuacji na torze warto obejrzeć ten feralny moment w materiale filmowym.
Nie mam zamiaru stawać w obronie sędziego zwodów SEC ale wszelkie dyskusje na ten temat trzeba opierać o regulamin. Polski regulamin mówi, że: Jeżeli na pierwszym łuku po starcie dojdzie do kolizji pomiędzy zawodnikami, a sędzia nie może jednoznacznie ustalić winnego tej kolizji, może podjąć decyzję powtórzenia biegu w pełnym składzie…
Zawody w Landshut odbywały się w oparciu o regulamin FIM, który brzmi w tej sytuacji tak: Każdy zawodnik, którego jakiekolwiek działanie, uznaje się, że było główną przyczyną przerwania biegu, powinien zostać wykluczony z powtórki.
Jak widać różnica jest dość istotna. Sędzia wykluczył Tomasza Golloba, bo to on wjechał w Duńczyka a nie odwrotnie i na skutek tego manewru hak jego motocykla utknął w pedersenowym kole. Kamery nie kłamią. Wypowiedzi i komentarze abstrahujące od kontekstu regulaminowego oraz przekazu wizyjnego są obliczone na kolejną medialną sensację.
Na koniec podzielę się swoimi subiektywnymi odczuciami o tym co się wydarzyło na torze. Skłaniałbym się jednak do powtórzenia wyścigu w pełnym składzie nie znajdując winnego. Sytuacja była, bowiem raczej zbiegiem okoliczności. Tak się po prostu w tym miejscu jeździ i gdyby hak motocykla Golloba nie zaczepił o motocykl Duńczyka doszłoby najprawdopodobniej do klasycznego żużlowego domina czyli Gollob wypycha Pedersena a ten kolejnych zawodników. Jest jednak to „gdyby”, regulamin FIM i... oko sędziego.
Na szczęście nie jestem sędzią i nie muszę podejmować takich decyzji a mogę je jedynie skomentować i to na dodatek post factum.

