Iluzjoniści

naczelnyIluzja według słownika PWN to wrażenie, że się widzi coś, czego w istocie nie ma, wiara w coś lub w kogoś albo przekonanie o czymś, niemające pokrycia w rzeczywistości a także zniekształcone widzenie lub błędna interpretacja czegoś pod wpływem silnych emocji. Co wspólnego z żużlem ma to zjawisko?

 

 

W ułożonej naprędce mojej liście żużlowych iluzji na pierwszym miejscu znajduje się proces licencyjny. W Polsce, aby zespół mógł wystąpić w rozgrywkach ligowych musi posiadać licencję, o którą ubiega się w opisanym regulaminem procesie. Ten zakłada spełnienie pewnych warunków (prawnych, finansowych, sportowych oraz infrastrukturalnych) w określonym czasie. Niestety jak mnie pamięć nie myli do tej pory mimo wielu przypadków niespełniania tych warunków licencje są rokrocznie... przyznawane. Rodzi się więc podstawowe pytanie: po co w ogóle w naszym żużlu jest ten proces? Ostatnio jak już okazało się, że niedotrzymywane są nawet warunki przyznawania tzw licencji warunkowych wymyślono licencję... nadzorowaną, która jest już zupełną wolnoamerykanką: W uzasadnionych przypadkach Prezydium ZG PZM może wydać licencję nadzorowaną, umożliwiającą start klubu w rozgrywkach danej klasy rozgrywkowej, jednocześnie określając warunki programu naprawczego tego klubu. Ten zapis całkowicie rozmywa wszelkie wcześniej ustalone zasady przyznawania licencji.

Przed tym sezonem w lidze angielskiej jeden z klubów nie spełnił warunków licencyjnych za co musiał wystartować w niższej klasie rozgrywkowej. To jednak nie spowodowało rozpadu klubu ani odsunięcia się od niego kibiców, liga angielska też się z tego powodu nie zawaliła. W Anglii nikt nikogo za przysłowiowe uszy w lidze nie trzymał być może dlatego, że takie postępowanie... deprawuje. Pod szczytnymi hasłami wspierania czy też ratowania polskiego żużla i klubów w Polsce następuje coś wręcz odwrotnego tzn proces, który miał uleczyć polski żużel wpycha go w jeszcze większą chorobę powodując w istocie jego powolny rozkład.

 

Jest wiele innych zjawisk o podobnych charakterze. Weźmy np. szkolenie i mini-żużel. GKSŻ ustami jej przewodniczącego raz po raz ogłasza programy wsparcia szkolenia, stworzenie między innymi centralnego ośrodka szkoleniowego. Wystarczy jednak porozmawiać z przedstawicielami klubów mini-żużlowych i rodzicami młodych adeptów sportu żużlowego, aby przekonać się, że to kolejna iluzja. Pisałem już o tym TUTAJ

 

W tej osobliwej wyliczance nie sposób pominąć niedawnych starań o wprowadzenie do użytku nowego, tzw polskiego tłumika. Niby PZM popierał konstruktora i jego produkt ale pomoc praktyczna została okazana tak późno, że w niczym pozytywnym już nie skutkowała. To też wyglądało na iluzję wsparcia.

 

Iluzją jest chełpienie się sloganem o najlepszej lidze świata. Tylu skandali jakich byliśmy świadkami w naszej lidze na przestrzeni ostatnich lat nigdzie indziej nie ma. Apogeum osiągnęliśmy w ubiegłym sezonie, gdy nie odbył się finał rozgrywek o Drużynowe Mistrzostwo Polski. W czym zatem jesteśmy najlepsi na świecie?

 

W 2007 roku zmieniła się GKSŻ a jej nowe władze otrzymały ogromny kredyt zaufania niektórych żużlowych mediów. Euforycznie wspierano ludzi, którzy jeszcze niczego nie zrobili a jedynym ich dokonaniem było to, że zmienili delikatnie pisząc „nielubianych” poprzedników. Z zapowiadanego wspólnego „naprawiania” polskiego żużla niewiele wyszło ale już sam pomysł takiej komitywy trąci iluzją wszak zadaniem mediów jest... ocenianie działań żużlowych władz. Nie sposób uczestniczyć w obu tych procesach jednocześnie i to chyba jest wyjątkowo oczywiste. Czy wtedy nie było?

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!