Pierwsza edycja zawodów Speedway of Nations za nami. Nowy format zawodów a przede wszystkim zastąpienie nim Drużynowego Pucharu Świata wywołało sporo kontrowersji. Jak ocenić SoN?
Tu pojawia się problem jaką miarą mierzyć, aby ocena była jak najbardziej obiektywna. Opinie na temat regulaminu, poziomu sportowego, organizacyjnego czy chociażby przygotowania i stanu nawierzchni toru zawsze obarczone są sporą dozą subiektywizmu dlatego póki co spuszczę na te aspekty zasłonę milczenia. Będzie okazja o tym napisać jak opadną emocje. Zresztą „prawdziwi” eksperci na pewno uraczą nas sporą dawką swoich przemyśleń na te tematy.
Teraz skupię się nad moim zdaniem najbardziej obiektywnym wskaźnikiem czyli ilością kibiców chcących poświęcić swój czas, przyjść na stadiony i obejrzeć te zawody. To dla nich rozgrywane są te mistrzostwa. Organizatorzy, pełni nadziei, że przedstawili nowy, ciekawszy produkt muszą przecierać oczy ze zdumienia. Przynajmniej na razie kibice nie kupili tej propozycji. I to nie tylko w Polsce. Fatalnie wyglądał świecący pustkami Stadion Olimpijski. Pisząc wprost ten widok to marketingowa porażka. Miałem cień nadziei, że przynajmniej w sobotni wieczór to się zmieni. Co prawda trybuny były pełniejsze niż w piątek ale przecież w każdym meczu ligowym kibiców na wrocławskim stadionie jest znacznie więcej. Podobnie było podczas półfinałów w Teterow i Manchesterze. Tam też frekwencja nie powalała na kolana.
Podczas ostatnich dwóch finałów Speedway World Cup rozgrywanych w 2017 roku w Lesznie i w 2016 roku w Manchesterze stadiony były zapełnione kibicami i to jest chyba najlepsza cenzurka pierwszej edycji Speedway of Nations.

