Przejażdżka nad morze czyli hartowanie młodzieży wg GKSŻ cz.2

Guma

W poprzednim felietonie opisałem sytuację z jaką musieli zmierzyć się trzej młodzi, utalentowani zawodnicy powołani do reprezentowania naszego kraju w FIM Speedway Youth 250cc World Championship czyli Mistrzostwach Świata w klasie 250cc. Zawody już za nami, czas na ich podsumowanie. 

 

naczelnyBohaterowie mojej publikacji byli, nie tylko przeze mnie, typowani do zdobycia medali w finałowej rozgrywce. Oczekiwania oparte na ich dotychczasowych wynikach oraz fakcie, iż osiągnęli już wyższy stopień żużlowego wtajemniczenia czyli zdobyli licencję żużlową w klasie 500cc po części się zmaterializowały. Wicemistrzem Świata został Mateusz Bartkowiak a piąte miejsce zajął Karol Żupiński. To niewątpliwy sukces.

Trzeci z zawodników na którego także bardzo liczono Mateusz Cierniak zgłosił się do rywalizacji półfinałowej w Gdańsku ale w zawodach nie wystąpił. Dlaczego?

Cała wymieniona trójka dzień przed półfinałami FIM Speedway Youth 250cc World Championship w Gdańsku startowała w eliminacjach Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski w klasie 500cc. Następnego dnia rano musieli zameldować się na zawodach w Gdańsku.

Mateusz Cierniak startował w Krośnie i miał najdłuższą, bo ponad 700 kilometrową drogę do pokonania. Szesnastolatek dotarł nad morze ale jego stan psychofizyczny po długiej, nocnej podróży był fatalny. Opiekunowie zgłosili go do zawodów licząc, że do czasu ich rozpoczęcia nastąpi poprawa jego samopoczucia i będzie zdolny do rywalizacji na torze. Tak się jednak nie stało i po konsultacjach z lekarzem Mateusz Cierniak został ostatecznie z Mistrzostw Świata wycofany. Nie chciano narażać zdrowia i życia zawodnika oraz jego rywali. Trudna ale mądra decyzja, bo jak się wydaje młody organizm po prostu nie wytrzymał obciążenia jakie na niego nałożono. To, że mimo wszystko Mateusz dojechał nad morze i zgłosił się na zawody pokazuje jego wielką determinację, aby wystartować z orzełkiem na piersi. W Gdańsku czekały specjalnie przygotowane dla niego dwa silniki Jawa 250cc, które miały pomóc mu w osiągnięciu dobrego wyniku. Niestety nie zostały użyte.

Przywołana wyżej sytuacja oraz jej kulisy są doskonałą kanwą do przypomnienia celów i środków działania Polskiego Związku Motorowego a co za tym idzie Głównej Komisji Sportu Żużlowego oraz ich realizacji w praktyce.

Zacznijmy od najważniejszego dokumentu związkowego czyli Statutu PZM. Jednym z celów Związku jest rozwój sportów motorowych realizowany poprzez programowanie i propagowanie rozwoju sportów motorowych oraz organizowanie zawodów i imprez. Dalej czytamy też, że Związek posiada wyłączne prawo do powoływania kadry narodowej w sportach motorowych.

Szczegółowe cele i sposób ich realizacji określają strategie PZM. Strategia Sportu Żużlowego Polskiego Związku Motorowego na lata 2016-2020 zakłada, że rozwój klas 85 cc (miniżużel), 125 cc i 250 cc powinien być jednym z priorytetowych zadań GKSŻ (PZM), który pozwoli na skuteczny rozwój polskiego sportu żużlowego. Aby zrealizować ten cel, należy dążyć do systematycznego doskonalenia procesu szkolenia młodzieży, a w szczególności jednostek uzdolnionych, ponieważ sport żużlowy nigdy nie był i nie będzie sportem masowym.

Mamy zatem zapisy jednoznacznie wskazujące na to, że szkolenie młodzieży w najniższych klasach oraz uzdolnieni zawodnicy powinni być przysłowiowym oczkiem w głowie działaczy żużlowej centrali.

Tymczasem w opisanej sytuacji GKSŻ nie wyciągnęła pomocnej dłoni do reprezentantów Polski. Szczytne cele opisane w najważniejszych związkowych dokumentach nijak się mają do żużlowej codzienności. Zmiana kalendarza i przeniesienie zawodów MIMP na inny termin są w gestii GKSŻ a decyzja takowa byłaby zrozumiała i całkowicie na miejscu, bo czyż interes narodowy nie powinien być na pierwszym planie? Deszcz bywa wystarczającym powodem do przełożenia zawodów. Niestety reprezentowanie barw narodowych to za mało. W ostateczności zamiast zmiany terminu zawodów MIMP można było też przenieść start Cierniaka z Krosna do Rybnika, o co prosił jego opiekun, aby przynajmniej skrócić jego późniejszą podróż nad morze. To niewielki gest ale jego też zabrakło.

Mam przeświadczenie, że powyższe rozwiązania powinny wypłynąć samoistnie z GKSŻ jako organu sprawującego pieczę nad żużlową młodzieżą reprezentującą bądź co bądź Polskę. Młodzi zawodnicy, reprezentanci naszego kraju to przyszłość polskiego żużla ale oni są dopiero na początku sportowej drogi. Brakuje im jeszcze bardzo wiele, od doświadczenia poczynając na zapleczu logistycznym skończywszy. Należy ich w tym momencie karier wspierać, aby jak napisano w żużlowej strategii rozwój polskiego sportu żużlowego był skuteczny.

GKSŻ wykazała się jednak biernością. Nie wiem czy jest to wynik niezrozumienia swojej statutowej roli oraz zadań nakreślonych w Strategii Sportu Żużlowego czy też braku decyzyjności w tym gremium. Najgorsze jest jednak to, że ludziom z żużlowej centrali zabrakło czegoś co powinno być jedną z pierwszoplanowych cech każdego „prawdziwego” działacza czyli.. empatii.

 

Tadeusz Malinowski

Mam zaszczyt kierować najstarszym w polskim Internecie wydawnictwem o żużlu. Zapraszam do naszej redakcji kibiców i pasjonatów żużla.

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!