Polski żużel jak wiele innych dyscyplin sportowych przestał już być tylko sportem a stał się także całkiem poważnym biznesem. I nie mam na myśli li tylko Ekstraligi, która z definicji jest zawodową ale przecież w niższych ligach pieniądz również odgrywa podstawową rolę w funkcjonowaniu każdego klubu.
Środki pozyskiwane są przeróżnymi kanałami. Mamy więc działalność własną klubów ale też partycypację samorządów czy biznesu bez wsparcia których trudno wyobrazić sobie klubową kasę. Z udzielanej pomocy wynikają obowiązki godnego reprezentowania darczyńców z czym nie wszyscy sobie dobrze radzą. Stąd też zmiany nazw klubów czy perturbacje z zamknięciem bilansu finansowego po sezonie. To jednak tematy na osobny felieton. Dzisiaj chciałem poruszyć kwestię dyscyplinarnych narzędzi i werdyktów w polskim żużlu na tle kosztów funkcjonowania. Wystarczy, bowiem prześledzić ostatnie lata, aby zauważyć, iż kary finansowe stały się już stałym elementem w arsenale kar dyscyplinarnych. W tym kontekście rośnie znaczenie procesu odwoławczego i Trybunału Polskiego Związku Motorowego.
Ciało to istnieje od 1991 roku kiedy to Krajowy Zjazd Delegatów PZMot powołał je do życia. W statucie z 1969 roku był organ pod nazwą Główna Komisja Dyscyplinarna powoływana przez Krajowy Zjazd, jako jedna z władz centralnych, ale w Statucie z 1975 roku już jej nie ma. Przez lata 1975 – 1990 nie było powoływanego Statutem takiego organu władzy. Kwestie dyscyplinarne leżały w gestii komisji. Przekształcenia społeczno-polityczne w naszym kraju zapoczątkowane w 1989 roku a co za tym idzie przyjęcie demokratycznego porządku prawnego wymuszało stworzenie instytucji odwoławczych w związkach sportowych. Powołanie Trybunału PZMot wychodziło naprzeciw tym wymaganiom.
Trybunał PZMot wybierany jest przez sprawozdawczo-wyborcze Walne Zgromadzenie Delegatów a w swoich kompetencjach ma między innymi rozpatrywanie odwołań od kar orzeczonych przez główne komisje, komisje i zespoły.
Jak z perspektywy lat postrzegany jest Trybunał w kontekście wydawanych werdyktów? Przy próbie odpowiedzi na to pytanie pominę dyżurnych koniunkturalistów krytykujących wszystko i wszystkich. Mam wrażenie, że mimo wszystko krytycznie patrzymy na Trybunał. Zjawisko to wbrew pozorom ma jednak pozytywny wymiar. Istnieje, bowiem przeświadczenie, że gdy orzeczenie nie podoba się żadnej ze stron to znaczy, iż jest sprawiedliwe. Trybunał często takie właśnie werdykty, niezadowalające w pełni nikogo wydaje. Karanie samo w sobie jest procesem złożonym przy którym należy brać pod uwagę funkcje kary między innymi prewencyjną, aby zapobiegawczo oddziaływała na inne kluby oraz dawała poczucie sprawiedliwości. Kara powinna zatem odstraszać i zniechęcać innych do podobnych czynów. Czy to się zawsze udaje?
W minionym sezonie niemalże całą ekstraligową rywalizację zdominowała kwestia czy klubowi z Torunia uda się awansować do fazy play-off. Przypomnę, że werdyktem Trybunału PZMot kary nałożone na klub za nieprzystąpienie do finałowego rewanżu w sezonie 2013 zostały znacznie złagodzone. Obniżono kary finansowe, które wymierzone były bardziej we właściciela niźli sam klub ale również zmniejszono karę minusowych punktów na starcie do kolejnego sezonu. To wywołało sporo kontrowersji a niekiedy wręcz oburzenia ale jak się okazało decyzja była wyjątkowo trafną. Szanse awansu zachowane zostały do samego końca rundy zasadniczej czyli kara była dotkliwa ale nie zaporowa. Jeżeli już podjęto decyzję o takiej karze powinna ukaranemu pozostawać jeszcze jakaś przynajmniej minimalna możliwość odrobienia strat. Bez tego przecież wszelka rywalizacja sportowa traci sens i równie dobrze można było nałożyć karę -50 pkt. Toruń postanowieniem Trybunału ową szansę dostał.
Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o karach orzekanych we wcześniejszych przypadkach odmowy uczestnictwa w zawodach. Pobłażliwość oraz brak wyobraźni przy ich nakładaniu sprawiły, że nie zadziałały prewencyjnie na innych i doszło do kolejnego tego typu zachowania a w konsekwencji kompromitacji żużla w finale 2013 roku. Czy obecne rozstrzygnięcie będzie skuteczniejsze?
Trybunał spełnia rolę strażnika związkowego prawa. W wielu przypadkach także rozsądku stając w kontrze do postanowień pierwszych instancji często ulegających populistycznym naciskom. Jest miejscem w którym strony ponownie mogą wymienić argumenty i z perspektywy czasu jeszcze raz spojrzeć na przedmiot sporu. Przyszłość Trybunału zapowiada się pracowicie, bo tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze każdy stara się wykorzystać wszelkie dostępne prawem możliwości do obrony swoich racji.

