Chcemy zadbać o widza

mikrofonNiedawno na Facebooku pojawił się profil Ruch Społeczny Kibiców Żużla. Osobom, które stworzyły ten profil nie jest obcy los polskiego żużla. Wystosowali petycję do Ministerstwa, pod którą zbierane są podpisy. Zaintrygowana działaniami Ruchu Społecznego Kubiców Żużla postanowiłam przeprowadzić wywiad z Michałem Rogozińskim - przedstawicielem Ruchu i dowiedzieć się czegoś więcej o dalszych planach RuchuWszystkich kibiców sportu żużlowego, którzy mają dość obecnej sytuacji w polskim speedway'u proszę w imieniu swoim oraz przedstawicieli Ruchu Społecznego Kibiców Żużla o złożenie swojego podpisu pod petycją. Pokażmy, że jest nas wielu! http://www.petycjeonline.com/wniosek_o_przeprowadzenie_kontroli_ministerstwa_sportu_w_pzm

 

Jak i kiedy powstał Ruch Społeczny Kibiców Żużla?

Powstanie Ruchu jest efektem naszego rosnącego niezadowolenia z działań władz żużla. Pierwszym takim szokiem był bardzo nieprzyjemny skandal związany z ucieczką Unibaksu ze stadionu w Zielonej Górze. O ile wina była niepodważalna, o tyle kiedy usłyszałem wyrok, osobiście byłem dość mocno zdezorientowany, ponieważ nałożono na Toruń balast w postaci ujemnych punktów na kolejny sezon. Jak wiemy, ówczesny regulamin zabraniał odbierania punktów, których drużyna jeszcze nie zdobyła. Wtedy tak naprawdę pierwszy raz zdaliśmy sobie sprawę, że władze żużla w zasadzie robią co chcą, a cierpi na tym kibic. Wówczas jeszcze niezależnie, kilka osób stwierdziło, że należy się jakoś temu przeciwstawić. Rok 2014 przyniósł podobne atrakcje, choćby sprawa Rafała Okoniewskiego czy licencji nadzorowanych. Czarę goryczy przelały dwie najświeższe sytuacje - kwestie rozwiązania problemów stowarzyszeń z Częstochowy, Gdańska i Opola oraz ekwiwalentu za wyszkolenie Edwarda Mazura. Wtedy stwierdziliśmy, że nie można dłużej czekać, i rozpoczęliśmy realne działania.

 

Jakie są cele Ruchu?

Jako ruch kibicowski, przede wszystkim chcemy zadbać o widza. Począwszy od tego najmniej zaangażowanego, który raz na tydzień idzie na stadion albo siada przed telewizorem i cała otoczka go nie obchodzi, po tego, który zjadł zęby na kibicowaniu i chciałby wnieść coś od siebie. Tak naprawdę wszystkich tych spraw, o których mówiłem wcześniej, można było uniknąć. Wystarczyłoby, żeby regulamin był jasny i przejrzysty. Skoro sami działacze mają problemy, żeby go zrozumieć, to co ma powiedzieć przeciętny widz? A to, że mają problemy - to widać. Przytoczę choćby przykład rewanżu półfinału w 2013 roku, kiedy ówczesny menadżer Włókniarza, pan Jarosław Dymek, zgłosił do biegu nominowanego nieuprawnionego Artura Czaję. Zrobił to, ponieważ zostało mu tylko trzech żużlowców, których mógł tam postawiać, i zwyczajnie nie wiedział, co z tym fantem zrobić. Co więcej, sędzia przyjął to zgłoszenie, i dopiero kilka dni później wynik został zweryfikowany. Z perspektywy czasu można dziękować motocyklowi Rune Holty, że raczył zdefektować w ostatnim wyścigu, bo inaczej weryfikacja oznaczałaby zmianę finalisty i jeszcze jeden ogromny skandal. Pierwszym krokiem do uproszczenia regulaminu jest wnioskowana przez nas kontrola zgodności z prawem przez Ministerstwo Sportu. Przede wszystkim chodzi nam o to, co aktualnie na tapecie, to jest czy zgodna z prawem jest procedura licencyjna. Poza tym, chcemy umożliwić kibicom w jakiś sposób współtworzenie żużla. Z pewnością wielu fanów ma swoje pomysły na poprawienie systemu rozgrywek, jednak zwyczajnie nie ma kto tych idei wysłuchać. Chcemy takie oddolne inicjatywy wspierać.

 

Czy Ruch Społeczny Kibiców Żużla zamierza funkcjonować tylko na Facebooku?

Nie, zresztą już teraz się do tego nie ograniczamy. Istnieje konto na Twitterze, a nasi przedstawiciele udzielają się na największych forach kibicowskich. Poza tym na początku przyszłego tygodnia złożymy wniosek o zalegalizowanie istnienia RSKŻ jako stowarzyszenia. Chcąc być zauważalnym partnerem do rozmowy dla działaczy, musimy wystąpić jako podmiot prawny, a nie nieformalna grupa. Sprawę ułatwia nam fakt, że spora część spośród głównych organizatorów to znający się osobiście kibice klubu z Torunia.

 

Jeżeli petycja zostanie rozpatrzona nie po waszej myśli macie jakiś plan awaryjny?

Petycja do Ministerstwa Sportu jest naszym pierwszym krokiem, ale w żadnym wypadku nie ostatnim. Zresztą po części już przekroczyła nasze oczekiwania, gdyż nie spodziewaliśmy się tak dużego odzewu już teraz, kiedy dopiero zaczynamy. To tylko utwierdza nas w przekonaniu, że naprawdę warto działać. Pomysłów mamy całkiem sporo, jednak nie chciałbym o nich mówić, ponieważ następne akcje będziemy prowadzić dopiero wtedy, gdy zamkniemy temat legalizacji. Sytuacja w żużlu jest obecnie bardzo dynamiczna, ale myślę, że jesteśmy gotowi na każdą ewentualność. Mamy nie tylko plan B, ale wręcz do G albo i jeszcze dalej.

 

Do kiedy ostatecznie można składać podpisy pod petycją?

Do końca tego tygodnia. Co prawda prawo nie wymaga od nas określonej liczby podpisów, ale liczymy, że będzie ich możliwie dużo. Im więcej osób nas poprze, tym większą część środowiska będziemy reprezentować.

 

Gdzie będzie można uzyskać informacje na temat decyzji podjętej przez podmiot, do którego kierowana jest petycja?

Ministerstwo ma obowiązek zapoznać się z wnioskiem i jakoś się do niego odnieść. Może to oznaczać zarówno merytoryczne rozpatrzenie wniosku, jak i odmowę wszczęcia postępowania. Najpierw dokonuje kontroli formalnej takiego wniosku - sprawdza, czy są wszystkie potrzebne elementy, etc. Jeśli wszystko się zgadza, rozpoczyna pracę merytoryczną. Stosownie do artykułu 35 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, organ powinien sprawę załatwić "bez zbędnej zwłoki". Teoretycznie maksymalny termin, w przypadku szczególnie skomplikowanych spraw, wynosi 2 miesiące. W praktyce może być różnie i oczywiście zdajemy sobie z tego sprawę. Co zaś do odpowiedzi - organ administracji zobowiązany jest prowadzić postępowanie pisemnie i bezwzględnie poinformować wnioskodawcę o swoich postanowieniach, i to niezależnie od tego, czy postępowanie zostanie wszczęte czy też nie. My natomiast każdą informację, jaką otrzymamy, będziemy publikować na naszych profilach w portalach społecznościowych. Zatem zainteresowane osoby nie powinny mieć problemów z dotarciem do najświeższych wieści. 

 

Dziękuję za wywiad.

Również dziękuję.

 

źródło:info własne 

Katarzyna Mikianiec

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!