Najniższy stopień podium 45. Memoriału im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego zajął wychowanek częstochowskiego Włókniarza – Artur Czaja. W pięciu biegach wywalczył łącznie 13 punktów i miejsca ustąpił jedynie dwóm starszym kolegom: Mateuszowi Szczepaniakowi i Rune Holcie. Mimo znakomitego występu popularny „Józek” nie był po zawodach w pełni usatysfakcjonowany.
Gratuluję trzeciego miejsca. Chyba jesteś z siebie zadowolony, prawda?
Jasne. Szkoda tylko, że nie dopasowałem się od razu na początku zawodów. Zajęło mi to dwa biegi, a może jakbyśmy trochę szybciej coś pokombinowali, to wynik byłby lepszy. Ale mimo wszystko się cieszę, bo jest wyraźna różnica względem tego, co było w zeszłym sezonie.
Taki wynik to dobry prognostyk na przyszłość. Wygląda na to, że jesteś w formie.
Miejmy nadzieję, że jutro dobrze pójdzie, bo dobrze czuję się na motorze. Jeśli tylko motor dobrze pociągnie, to wszystko będzie ok. Bo jak motor jedzie, to zawodnik też.
Nic Ci się nie stało po upadku w trzecim biegu?
Nie. Trochę ręka mi spuchła, ale myślę, że do jutra będzie ok.
A jak Ci się startowało przed, tak właściwie, Twoimi kibicami?
Wspaniale. Jak zawsze poszedłem po meczu im podziękować. Wiadomo, sentyment został, bo jeździłem tutaj można powiedzieć całe życie. Super tor i super kibice.
Można zatem liczyć, że pojawisz się w Częstochowie, jeśli będzie okazja do ścigania?
Na pewno nie odmówię. Tak jak powiedziałem, jeździłem tutaj całe życie i zawsze miło jest tu wracać.
Wspominasz cały czas o jutrzejszym meczu ligowym. Startujecie przeciwko Wrocławowi. Jak w takim razie widzisz to spotkanie?
Nie zastanawiam się nad tym. Jedziemy u siebie, więc mamy jakiś atut. Byle dobrze się bawić tak, jak dzisiaj.
źródło: informacja własna

