6 punktów i bonus zapisał na swoim koncie Janusz Kołodziej w zwycięskim meczu w Grudziądzu. Tarnowianin był usatysfakcjonowany jazdą drużyny i nie narzekał na skromną jak na niego zdobycz.
Kołodziej przez prawie dwa tygodnie nie startował w żadnych zawodach z powodu upadku w Krośnie podczas ćwierćfinału IMP. Jazda w niedzielnym spotkaniu nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie rehabilitantów – Patrząc na okoliczności myślałem, że będzie gorzej. Jestem bardzo zadowolony z całej drużyny, nie mieliśmy dzisiaj słabych punktów, wszyscy jechali świetnie. Bałem się, że całe zawody będą takie jak mój ostatni wyścig, ale na szczęście los mi sprzyjał. Bardzo dziękuję rehabilitantom, którzy postawili mnie na nogi. Teraz brakuje mi bardziej pewności jazdy i obycia z motorem. Cieszę się, że od przyszłego tygodnia będę mógł normalnie trenować – powiedział po spotkaniu „Koldi”.
W prawidłowym ustawieniu sprzętu pomogło doświadczenie Artura Mroczki, który wychował się na grudziądzkim torze – Podpowiedzi Artura na pewno były trafne i pomogły w konfiguracji ustawień. Każdy z zawodników miał także swoje doświadczenia, które również przełożyły się na dobry wynik. Tor grudziądzki jest inny niż tarnowski, ale na szczęście wszyscy szybko podłapali o co chodzi. Może ten deszcz namieszał gospodarzom, dzięki czemu mieliśmy trochę łatwiej na początku – uważa Kołodziej.
Udany początek sezonu w wykonaniu „Jaskółek” pozwala wierzyć kibicom w kolejny udany sezon tarnowian. Podopiecznych Pawła Barana czekają teraz kolejne wymagające wyjazdy do Wrocławia i Rzeszowa – Na razie przegraliśmy tylko jedno spotkanie, więc wygląda to nie najgorzej. Będziemy walczyć dalej, myślę, że wszyscy są w dobrej dyspozycji. Postaramy się to kontrolować. Jazda we Wrocławiu wygląda teraz odwrotnie, ale każdy z nas oglądał już zawody w tv i na pewno jakieś wnioski wyciągniemy. Jeśli dopasujemy się do warunków to stać nas na dobry wynik – podsumował kapitan Unii.
źródło: inf. własna

