Sobotni (30 maja) Turniej o Szablę Kmicica był udany dla wychowanka częstochowskiego Włókniarza - Rafała Malczewskiego. Popularny "Komar" z 7 punktami zajął szóste miejsce. Jak 21-latek skomentował swój wynik oraz przerwanie imprezy?
Dobre zawody w Twoim wykonaniu – 7 punktów, w tym dwa zwycięstwa. Chyba możesz być z siebie zadowolony, zgadza się?
„Trójeczki” były na początku i na końcu. Wynik mógłby być jednak wyższy, bo w jednym biegu jechałem na punktowanej pozycji, ale urwał mi się hak. Mam jednak nadzieję, że w następnych turniejach będzie jeszcze lepiej.
Mówisz o wyścigu piątym?
Dokładnie. Nie mogłem wejść w łuk, czekałem, aż chłopaki mnie wyminą, żebym mógł spokojnie zjechać na murawę. Akurat wtedy podjechał Oskar (Polis – dop. red.) z prawej strony przy bandzie. Nie zostawiłem mu miejsca, bo nawet nie wiedziałem, że za mną jedzie. Chciałem go przeprosić za ten upadek – złośliwość rzeczy martwych.
Nie żałujesz tego wykluczenia?
Sędzia podjął słuszną decyzję, wina leżała po mojej strony. Nie mam do nikogo pretensji.
Turniej zakończył się dosyć nietypowo, bo o podium raczej nie decyduje losowanie. Czy Twoim zdaniem można było rozegrać tą ostatnią serię startów?
Bardzo dobrze, że zawody zakończyły się w ten sposób – przynajmniej dla pozostałych zawodników, bo dla chłopaków, którzy prowadzili, może nie do końca. Gdy napada deszcz, to tor tutaj staje się bardzo śliski. W jednym miejscu zrobiła się taka wysepka, w którą gdy ktoś wpadł, to od razu tracił kontrolę nad motocyklem. To są zawody towarzyskie i nikt nie chce nabawić się kontuzji, tym bardziej, że jest jeszcze liga.
źródło: informacja własna

