Po genialnym występie podczas Memoriału im. Idzikowskiego i Czernego, Mateusz Szczepaniak po raz drugi świetnie zaprezentował się na SGP Arenie Częstochowie. W sobotnim (30 maja) Turnieju o Szablę Kmicica zajął po losowaniu drugie miejsce. Opócz tego został nowym rekordzistą obiektu przy ul. Olsztyńskiej. Poniżej prezentujemy wypowiedź młodszego z braci zaraz po zakończeniu imprezy.
To już drugie w tym roku zawody w Częstochowie i drugi raz zająłeś miejsce na podium. Ale o ile podczas memoriału byłeś bezbłędny, o tyle dzisiaj raz zostałeś pokonany. Nie szkoda Ci Twojego pierwszego wyścigu?
Nie da się wszystkiego zawsze wygrywać. W każdym razie dzisiaj też było dobrze. W tym pierwszym biegu popsułem start. Na trasie próbowałem trochę walczyć, ale Rafał (Malczewski – dop. red.) jechał lepiej i zasłużenie wygrał. Później wszystko układało się bez zarzutu i udawało mi się wygrywać biegi.
Losowanie zdecydowało, że zająłeś dzisiaj drugie miejsce. Nie czujesz się lekko zawiedziony?
Na pewno. Były trzy kartki i podzieliśmy się tymi miejscami tak, a nie inaczej. Jak w każdym losowaniu decydowało tu szczęście. Dla mnie przypadła druga pozycja – mogło być lepiej, ale też mogłem skończyć na trzecim stopniu podium.
Tak czy inaczej należy Ci pogratulować rekordu toru – 65,94 sek. to teraz najlepszy czas SGP Areny Częstochowy.
Jestem rekordzistą? Nawet nie wiedziałem. Przed zawodami zdawałem sobie sprawę z tego, że dzisiaj padnie rekord toru, ale nie miałem pojęcia, jakie są czasy. Na pewno fajnie, że to mój był najlepszy i miło by było, gdyby ten rekord się chwilę utrzymał. Być może uda mi się tu jeszcze w tym roku przyjechać na jakieś zawody i równie dobrze się zaprezentować.
Widać, że bardzo dobrze czujesz się na tutejszym torze. Czyżby to było doświadczenie jeszcze z czasów, kiedy jeździłeś dla Włókniarza?
Może trochę. Chociaż nawierzchnia na tym torze jest teraz zupełnie inna, zmieniła się także jego geometria. Kiedyś tor był tu bardzo przyczepny i w związku z tym czasy były lepsze. Dzisiaj było bardziej twardo. W każdym razie teraz chyba bardziej mi pasuje niż kiedyś.
Gdyby nie przerwanie zawodów, spotkalibyście się z Holtą i Jeleniewskim w biegu 18., który zadecydowałby o podium w sposób czysto sportowy. Myślisz, że sędzia podjął słuszną decyzję, skoro do końca zostały zaledwie cztery wyścigi?
Jutro mamy ligę i ważne zawody, a doprowadzenie tego toru do ładu zajęłoby pewno 45 minut, może godzinę. Na wierzchu zrobiło się błoto i trzeba by to było ściągnąć i przesuszyć nawierzchnię. A my jednak musimy się szykować na kolejne zawody. Na takim torze łatwo też nabawić się kontuzji, bo nietrudno o uślizg. Bez sensu byłoby na siłę kontynuować ten turniej.
Na koniec wspomniana liga: jutro jedziecie ważny i trudny mecz z Orłem Łódź. Macie ustalony jakiś plan?
Plan? Jechać pod taśmę i wygrywać wyścigi. Skupiamy się na tym, żeby dać z siebie wszystko. Chcemy po prostu wygrać.
źródło: informacja własna

