Artiom Łaguta był jednym z liderów MRGARDEN GKM-u Grudziądz w niedzielnym spotkaniu przeciwko FOGO Unii Leszno. Rosjanin zdobył 11 punktów i bonus, lecz do pełni szczęścia zabrakło „oczek” w decydującym biegu.
Za wami niesamowite spotkanie, po pięknej pogoni przegraliście ostatecznie dwoma punktami. Jak ocenisz ten mecz?
Przyjechała dzisiaj do Grudziądza bardzo dobra drużyna, która będzie walczyć o mistrzostwo Polski. Mi coś nie pasowało na początku, ale później znalazłem już dobre przełożenie. Niestety, w ostatnim biegu nie było już tak dobrze.
Czego zabrakło w tym piętnastym wyścigu?
Ciężko powiedzieć… Koło wypadło mi z koleiny i musiałem startować z innej, z której już nie wyszedłem tak dobrze spod taśmy. Później już nic nie mogłem zrobić.
Bardzo słabo rozpoczęliście ten mecz. Czy mogło być to spowodowane przedmeczowymi opadami?
Myślę, że nie. Gdybyśmy od początku dobrze pojechali to rywale by nas gonili i wtedy może my byśmy wygrali.
Jeszcze w piątek wydawało się, że nie pojedziesz w tym meczu. Czy możesz opowiedzieć o kulisach rozmów władz GKM-u z rosyjską federacją?
Przepraszam, ale nie będę komentować decyzji rosyjskiej federacji.
Przed wami mecz w Gorzowie. Czy stać was na zdobycie chociaż punktu bonusowego?
Tak, chociaż każdy wie jak jeżdżę w Gorzowie, nigdy tor mi tam nie pasuje i nie wiem jak jeździć. Przez ostatnie lata nie znalazłem tam przełożeń, aby chociaż jeden bieg wygrać. Może za tydzień będzie już lepiej.
W sobotę zająłeś siódme miejsce w I rundzie SEC w Toruniu. Jesteś zadowolony z tego wyniku?
Średnio, chciałem lepiej, ale nie wyszło. Dobrze wychodziłem ze starty, ale później robiłem błędy. Tor był inny niż podczas Challenge, wtedy był bardziej przyczepny. Tym razem było twardo i do końca zawodów nie wiedziałem jakie założyć przełożenie.
źródło: inf. własna

