Zwycięstwo FOGO Unii Leszno w Grudziądzu nie byłoby możliwe gdyby nie świetna postawa Grzegorza Zengota. 26-latek zapisał na swoim koncie 12 punktów z bonusem i razem z Nickim Pedersen zadecydował o losach spotkania w piętnastej gonitwie.
Po dramatycznej końcówce udało wam się wygrać ten mecz. Jaka jest twoja ocena tego spotkania?
Zależało nam dzisiaj na zwycięstwie i cieszę się, że udało się tego dokonać. Nie było łatwo, pomimo że początek był świetny w naszym wykonaniu. Dokładaliśmy w każdym wyścigu punkty i odjeżdżaliśmy gospodarzom. Później stopniowo traciliśmy tę przewagę i grudziądzanie nadrobili te punkty, które stracili. Przed biegami nominowanymi wydawało się, że gospodarze nie dadzą sobie wydrzeć tego zwycięstwa. Na szczęście z Nickim udało przywieźć się to 5:1 i wydrzeć wygraną w ostatniej chwili.
W przeszłości nie miałeś zbyt wielu okazji do startów na tym torze, jednak dzisiaj czułeś się tutaj świetnie…
Każdy z nas jest na tyle doświadczony, że żaden tor nie sprawia problemów. Ważne jest to, żeby dostosować ustawienia w motocyklach. Jeśli one się sprawdzają w pierwszych wyścigach to potem jest już łatwiej, bo to jakim torem pokonywać łuki można zaobserwować w innych biegach. Ustawienia nie jest łatwo dostosować i to one są najczęściej decydujące w kwestii tego kto jak jedzie w danych zawodach.
W ostatnim biegu musieliście wygrać podwójnie, aby wywieźć 3 punkty z Grudziądza. Czułeś na sobie presję przed startem?
Nie jeżdżę pierwszy rok w lidze i z takimi momentami już się spotykałem. Zachowałem spokój i to się przełożyło na ostateczny wynik.
Mocno oberwało ci się od grudziądzkich kibiców za wystawioną nogę podczas walki z Hubertem Łęgowikiem. Junior GKM-u przyznał, że noga była tak blisko, że zdołał przeczytać napisy znajdujące się na kevlarze…
Hubert też nie jechał jak jest w książce napisane, przez 4 kółka zajeżdżał mi drogę i oglądał się gdzie ja jestem, żeby mi przeszkodzić. To jest żużel i tak się jeździ. W Ekstralidze każdy punkt jest na wagę złota, gdyby nie to, być może nie wygralibyśmy tego meczu. Ryzyko trzeba czasami ponieść, ważne, że nikomu nic się stało, bo to nie jest tak, że ładujemy się po płotach. Czasami się pomaga tymi nogami, rękami i łokciami. To jest żużel i tak już jest.
źródło: inf.własna

