Kawał dobrego speedwaya pokazał w Grudziądzu Maksym Drabik. 17-latek zdobył 10 punktów i 3 bonusy, pokonując w meczu wszystkich rywali poza Rafałem Okoniewskim.
Zdobyłeś 10 punktów i 3 bonusy, jednak to nie pomogło wygrać. Jak ocenisz ten mecz?
Myślę, że nie było najgorzej. Szkoda tylko tej porażki, zabrakło niewiele. Trochę się pogubiliśmy i to zaważyło. Walczyliśmy jednak do końca, więc myślę, że tak źle nie było.
Razem z Adrianem Gałą po raz kolejny potwierdziliście, że jesteście jedną z najmocniejszych juniorskich par. Jak Ci się z nim współpracuje?
Z „Gałsonem”? (śmiech) Z „Gałsonem” dobrze się dogadujemy.
Wielu zawodników ma problemy z dostosowaniem się do grudziądzkiego toru. Jak Tobie udało się szybko go rozpracować?
Trenowaliśmy na „Special track”, na twardych torach. Cały czas szukaliśmy i coś znaleźliśmy.
Tata coś doradzał?
Powiedzmy, że coś doradził (śmiech).
Może miał jakieś wspomnienia z Grudziądza?
Nie wiem, nie chwalił się.
Przed wami kolejne mecze wyjazdowe, druga część sezonu jest dla was bardzo wymagająca…
Zawsze jest ciężko na wyjeździe. U siebie to u siebie, pierwszy bieg pod taśmą to pewniak. Na wyjeździe trzeba cały czas szukać, żeby było dobrze.
źródło: inf.własna

