
Maciej Janowski był najskuteczniejszym zawodnikiem Betardu Sparty Wrocław we wczorajszym meczu w Częstochowie. Znakomita jazda lidera klasyfikacji generalnej cyklu Grand Prix nie pomogła jednak jego drużynie w odniesieniu zwycięstwa.
„Magic” na pomeczowej konferencji podkreślał jak trudno było dopasować się do częstochowskiego toru jemu oraz jego partnerom z drużyny. Atut własnego toru okazał się kluczowy dla gospodarzy w oczach wychowanka wrocławskiego zespołu. - Od początku mecz był bardzo wyrównany, ale gospodarze są tutaj znakomicie spasowani do tego toru. Nie łatwo jest tutaj znaleźć przełożenia. Jest tutaj bardzo wiele linii do wykorzystania. Gospodarze lepiej je wybierali, dlatego wygrali. My mieliśmy małe problemy, raz było lepiej, raz gorzej i gubiliśmy te punkty. Widowisko mogło się podobać i było fajne ściganie.
Ze względu na remont Stadionu Olimpijskiego we Wrocławiu dwa lata temu żużlowcy Betardu Sparty Wrocław rozgrywali spotkania w rundzie finałowej właśnie na torze w Częstochowie. Maciej Janowski uważa jednak, że sposób przygotowania nawierzchni był diametralnie inny i nie można go porównywać do tego z wczoraj. - Nie można tego toru porównywać do tego, na którym jeździliśmy tutaj dwa lata temu. Tor jest fajny, równy dla wszystkich, do ścigania. Dzisiaj wygrała po prostu lepiej przygotowana drużyna.
źródło: informacja własna

