
Sezon 2018 dla Artura Mroczki będzie trzecim w barwach Grupy Azoty Unii Tarnów. W rozmowie z naszym portalem żużlowiec Jaskółek mówi o zawodnikach, którzy dołączyli do zespołu, swoim idolu sprzed lat oraz o przygotowaniach do nadchodzącego sezonu.
W
zespole Jaskółek pojawiły się nowe twarze. Jak oceniasz tegoroczną drużynę?
Pierwszy raz z chłopakami spotkałem się podczas zeszłotygodniowego zgrupowania w Tarnowie. Po tych dwóch dniach spędzonych wspólnie widać, że jest między nami dobry kontakt. Powiem tak jak Nicki (Pedersen – przyp. red.): jeżeli będzie dobra komunikacja w parkingu to będzie też dobry sezon. Ci zawodnicy, którzy zostali, czyli ja, Kenneth Bjerre, Kuba Jamróg i Patryk Rolnicki znamy się bardzo dobrze. Do tego doszedł wielki autorytet, czyli Nicki Pedersen oraz Peter Kildemand, który potrafi jeździć dobrze. Uważam, że to będzie sezon, w którym każdy będzie chciał się pokazać z dobrej strony. Jak wszystko „zagra” to ta drużyna może osiągnąć wiele.
Wspomniałeś o Nickim Pedersenie. To zawodnik, na którym w przeszłości się wzorowałeś.
Tak, nawet swoją firmę nazwałem „Nicki”. Na pierwszych treningach, gdy zaczynałem swoją przygodę z żużlem na torze w Grudziądzu, trener Kempiński wołał też na mnie Nicki. Cieszę się, że teraz będę mógł z nim startować w jednej drużynie. Mamy dwóch Nickich w zespole, więc musi być dobrze (śmiech).
Można powiedzieć, że jesteś już w pełni gotowy do nadchodzącego sezonu?
Wszystko jest zaplanowane. Zarówno sprzętowo jak i pod kątem formy fizycznej oraz mentalnym. Mam już określone cele. Chciałbym, abyśmy z Unią w każdym meczu jechali o zwycięstwo. Owszem podstawą będzie wygrywanie spotkań u siebie, ale myślę, że w tym roku Ekstraliga właśnie będzie tak wyglądała. Każda drużyna będzie chciała przede wszystkim wygrywać na własnym torze. Kto u siebie zawali mecz może przez to wypaść później z gry.
A jak pod względem sprzętowym będzie wyglądał sezon 2018 u Artura Mroczki?
Są zamówione nowe motocykle. Ogólnie będę dysponował pięcioma nowymi motocyklami. Moim jedynym tunerem nadal będzie pan Ryszard Kowalski. Znamy się bardzo dobrze i myślę, że nie ma co zmieniać. Mam też silniki z sezonu 2017, więc jeżeli by się tak przytrafiło, że nowe silniki nie będą „chodzić”, to jestem zabezpieczony na ten wypadek.
Rozmawiał: Maciej Uszko.
Źródło: inf.własna

