Tobiasz Musielak: Chodziło się po szkle

DSC 0300

Żużlowcy forBET Włókniarza Częstochowa zaprezentowali się w niedziele kibicom. Wśród nich było kilka nowych twarzy w talii prezesa Michała Świącika. Jedną z nich jest Tobiasz Musielak, z którym udało nam się porozmawiać przy okazji niedzielnej imprezy.

 

2017 musielak t1czestochowa noweDla Tobiasza było to pierwsze spotkanie z częstochowskimi kibicami. Mógł po raz pierwszy poczuć klimat jaki panuje w mieście Świętej Wieży. Oczywiście wcześniej bywał w Częstochowie, czy to przy okazji spotkań jego poprzednich drużyn czy to przy okazji podpisania kontraktu, jednak tego dnia oficjalnie stał się jednym z lwów. Jakie wrażenia i emocje towarzyszyły wychowankowi Unii Leszno?  - Wszystko na wysokim poziomie. Prezentacja z wielkim hukiem, przyszło wielu kibiców, więc generalnie w porządku.

Popularny „Tofeek” w niedziele po raz pierwszy spotkał się z kibicami, natomiast mniej więcej miesiąc wcześniej miał okazję na lepsze poznanie się z całym zespołem przy okazji obozu, zorganizowanego w Szklarskiej Porębie. O tym czym dla niego był wspomniany obóz Tobiasz opowiada nam w dalszej części rozmowy. - Były treningi oczywiście, natomiast takie zgrupowania ja odbieram tak, żeby się z chłopakami spotkać i zapoznać. Bo wcześniej tak naprawdę miałem tylko kontakt z Fredrikiem, którego nie było notabene na zgrupowaniu. Była okazja się poznać i porozmawiać o czymś innym niż o żużlu, więc to była fajna okazja żeby się zapoznać.

Poznanie i odpowiednia atmosfera w drużynie to bardzo ważny aspekt. Mimo, że żużel nie jest tak zespołowym sportem jak choćby piłka nożna to i tak lepiej gdy zawodnik rozumie się i komfortowo czuje się na torze ze swoim partnerem. Takiemu stanu rzeczy służyć miał również obóz żużlowców w Szkarkiej Porębie. - O wiele lepiej jeździ się w parze, gdy ma się z kimś jakąś relacje. Czuje się tego zawodnika w parze, ten drugi też na Ciebie gdzieś tam spojrzy. Miałem natomiast w karierze takie zawody, w których wyjeżdżałem do biegu z zawodnikiem, którego nie znałem. Nie było tej relacji, współpracy, potem jakieś dziwne pretensje, a to właśnie o to chodzi, żeby atmosfera była ok.

Zima to okres przygotowań żużlowców. To jak przepracują zimę ma ogromny wpływ na ich dyspozycje w sezonie. Jak te przygotowania wyglądały u Tobiasza Musielaka? - Standardowo, generalnie ja wiem po co to robię, bo przede mną jest długi sezon. Szwecja, Anglia, Polska, jeszcze parę tych imprez indywidualnych. Myślę, że nie doszedłem do jakiegoś progu przygotowań, bo ja robię to dla siebie. Może nawet trochę więcej, bo lubię to robić. Nie czuje się jakiś przemęczony, więc wszystko pod kontrolą.

Odpowiednie przygotowanie fizyczne to jednak tylko część sukcesu jeśli chodzi o żużlowców. Duży wpływ na końcowy wynik ma również sprzęt. Przez problemy jak to mówią z czynnikiem martwym, Tobiasz Musielak miniony sezon nie zapisze do w pełni udanych. Dopiero w końcówce rozgrywek coś drgnęło. Jak na zbliżający się rok zapatruje się popularny „Tofeek”? – Jak będzie tak jak końcówka ubiegłego to będzie wszystko w porządku, bo wiem, że mnie na to stać. Generalnie jestem dobrze nastawiony. Ciężkie sezony za mną, chodziło się po szkle, także myślę, że teraz wszystko ugruntuje się w końcu.

Dobrej jeździe Tobiasza może sprzyjać częstochowski tor, na którym zawsze Lesznianin czuł się wyśmienicie. Co o torze przy ulicy Olsztyńskiej sądzi sam zainteresowany? - Fakt jest taki, że w Częstochowie zawsze były dobre mecze, było dobre ściganie. Myślę, że nie inaczej będzie teraz bo mamy fajnego trenera, który potrafi pracować z torem i to będzie też ważny klucz do naszego sukcesu.

DSC 9737

źródło: informacja własna

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!