
Zespół MRGARDEN GKM Grudziądz minimalnie pokonał na własnym torze PGE Stal Rzeszów w spotkaniu piątej kolejki PGE Ekstraligi. Na pomeczowej konferencji prasowej trenerzy obu stron narzekali na brak szczęścia w niedzielnym spotkaniu.
Janusz Ślączka (trener PGE Stal Rzeszów): Powiem szczerze – przegraliśmy pechowo. Nie mieliśmy dzisiaj szczęścia. Mam też zastrzeżenia do pracy komisarza. Gospodarze polewali tor jak chcieli i gdzie chcieli. Poza tym nie było szyny bocznej od początku meczu, która powinna być zgodnie z regulaminem. Komisarz nie zwracał na to uwagi.
Greg Hancock (PGE Stal Rzeszów): Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz. Grudziądz ma świetnych zawodników w swoim zespole. Z dwójką z nich jeździłem rok temu w Tarnowie i kiedy wydaje ci się, że dobrze ich znasz, oni wyprzedzają ciebie bez problemu. Jest to trochę frustrujące. Nie byłem tutaj od środka lat 90’ i miło było przyjechać tutaj ponownie.
Robert Kempiński (trener MRGARDEN GKM Grudziądz): Dziękuję zawodnikom i trenerom z Rzeszowa za taki lekki honor. Dziękuję moim zawodnikom, że potrafili dzisiaj wygrać. Niektóre biegi były powtarzane, mogliśmy dzisiaj wyżej zwyciężyć. Niestety w powtórkach było już inaczej. Mateusz Rujner został wykluczony, sędzia podjął taką decyzję i tego trzeba się trzymać. Cóż… można pójść dzisiaj spokojnie spać.
Krzysztof Buczkowski (MRGARDEN GKM Grudziądz): Cieszymy się z tego minimalnego zwycięstwo, bo było to ciężkie zadanie. Biegi były często przerywane, a pierwsze podejścia były korzystniejsze dla nas. Mieliśmy szczęście, że utrzymywała się przewaga 5 punktów, przez co goście nie mogli skorzystać z rezerw taktycznych. Fajnie, że odbyło się wszystko fair na torze w sportowej walce, każdy jechał, starał się jak mógł. Wygraliśmy ten mecz na torze. Trzeba cieszyć się z tego zwycięstwa. Cały czas musimy pracować, przede wszystkim nad startami, bo w tej materii wypadamy bardzo blado na tle rywala. Oby było lepiej, dzisiaj mamy te 2 punkty i jest się z czego cieszyć.
źródło: inf. własna

