Artiom Łaguta był jednym z liderów MRGARDEN GKM-u Grudziądz podczas niedzielnej potyczki przeciwko PGE Stali Rzeszów. Rosjanin w pięciu startach przywiózł 11 punktów z bonusem i nie ukrywał zadowolenia z wygranej „żółto-niebieskich”.
Zwycięstwo pozwoliło grudziądzanom awansować na szóste miejsce w ligowej tabeli. Łaguta nie ukrywał, że zadanie na niedzielę było jasne – Najważniejsze, że wygraliśmy, to był nasz cel. W ekipie gości całą robotę zrobili Hancock i Kildemand, którzy mieli wsparcie w juniorach. Ta dwójka jechała bardzo dobrze i dlatego to był ciężki mecz – stwierdził po meczu Rosjanin.
Po fatalnej postawie przeciwko tarnowianom, „Tiomka” wyciągnął wnioski i niemalże latał na grudziądzkim obiekcie. Na sukces złożyły się dwie składowe: sprzęt i sprzyjająca nawierzchnia – W piątek dopasowałem nowy silnik do toru i wyglądało to pozytywnie. Do tego tor był zdecydowanie inny niż tydzień temu, dobrze został namoczony. Nieźle trzymało po szerokiej, dlatego można było wjechać i napędzić się pod bandą. Tydzień temu był taki piach, że ciężko było jechać – zauważył Łaguta.
W dziewiątej gonitwie Rosjanin stoczył fantastyczny pojedynek z Gregiem Hancockiem. Obaj trzykrotnie wyjeżdżali do biegu i za każdym razem Łaguta mijał Amerykanina na dystansie. 24-latek przyznał po spotkaniu, że lubi ścigać się ze swoim byłym kolegą z Tarnowa – Z Gregiem jechać bieg to bajka. Fajnie się z nim rywalizuje, bo zawsze wiem, że nie wywiezie mnie do płotu. To mój dobry kolega, dobrze nam się rozmawia. Po prostu wielka klasa – powiedział Łaguta.
źródło: inf. własna

