- Aleksandra Jankowska
- Artykuł
Co roku, na początku stycznia odbywa się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, któremu towarzyszy szczytny cel. Razem z Jurkiem Owsiakiem gra cała Polska, w tym artyści, dziennikarze i sportowcy. W tym zestawieniu nie może zabraknąć żużlowców, którzy też włączają się w akcję i grają do końca świata i o jeden dzień dłużej. Tym bardziej, że finały WOŚP prowadzone są również w miastach, w których speedway odgrywa ważną rolę.
I tak zakończyliśmy sezon żużlowy w tym roku. Do historii speedway’a przejdzie nie tylko reaktywacja tego sportu w Poznaniu, powrót do ligowego ścigania w Opolu czy Częstochowie ale po blisko dekadzie powrót żużla na Skałkę w Świętochłowicach. Jednak zanim to nastąpiło, ktoś musiał uwierzyć że chcieć to móc.
W minionym sezonie w dwumeczu o złoto Drużynowych Mistrzostw Polski pojechały drużyny z Wrocławia i Leszna. Obie ekipy niewątpliwie zasłużyły na udział w wielkim finale. Ciekawostką jest fakt, że były to najmłodsze zespoły w całej PGE Ekstralidze.
Wraz ze zdobyciem brązowego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski zakończył się żużlowy sezon w Tarnowie. Od tego momentu minęło sporo czasu, a kibice z miasta nad Białą przeżywali już zarówno chwile radości jak i ogromnego smutku.
Swoją przygodę rozpoczął od mini żużla, lecz tak naprawdę wszystko zaczęło się 5 maja 2010 roku, kiedy jako 18-sto latek, zdał egzamin na licencję „Ż” na macierzystym torze w Częstochowie. Pierwsze ligowe „szlify” zbierał jednak w barwach opolskiego klubu Kolejarz Opole. 
