- Tadeusz Malinowski
- Okiem naczelnego
Z początkiem Nowego Roku podsumowujemy rok miniony zastanawiając się co przyniesie nam ten, który właśnie nastał. Te kilka dni tradycyjnie stały się czasem refleksji, zadumy i nadziei na przyszłość.
Z początkiem Nowego Roku podsumowujemy rok miniony zastanawiając się co przyniesie nam ten, który właśnie nastał. Te kilka dni tradycyjnie stały się czasem refleksji, zadumy i nadziei na przyszłość.
W ostatnim felietonie poruszyłem kwestię kłopotów finansowych klubów ekstraligowych w kontekście procesu licencyjnego. Celowo nie odniosłem się do innych klubów, które też borykają się z podobnymi problemami, bo w ich przypadku dzieje się to na zupełnie innym poziomie.
Proces licencyjny w polskim żużlu od jego wprowadzenia budzi wiele emocji. Warunki na starty w ligach wobec klubów opisane są w regulaminie przyznawania, odmowy przyznania i pozbawiania licencji. 30 listopada mija jeden z terminów do wypełnienia.
Mijający sezon przyniósł wiele emocji ale jak to w naszym żużlu bywa nie obyło się bez spektakularnych wpadek. Opiszę zatem pokrótce trzy, które na mnie zrobiły największe wrażenie.
Nie tak dawno, bo przed tym sezonem zakończył się kilkuletni spektakl w dużej mierze medialny pt Przywrócić do użytku tzw tłumiki przelotowe.
Po upadku Darcy Warda i dramatycznych jego skutkach rozgorzała dyskusja. W mediach żużlowych pojawiła się ogromna liczba artykułów, wypowiedzi analizujących wypadek, jego przyczyny, nawołujących do działań mających poprawić bezpieczeństwo zawodników.